W czwartej kolejce Betclic 3. Ligi Piłkarskiej drugi zespół Lecha Poznań przegrał w Stargardzie z Błękitnymi 2:4. W meczu, które toczyło się w tropikalnych warunkach, bo termometry wskazywały +33 stopnie Celsjusza, gole dla Kolejorza strzelili Jakub Falkiewicz oraz Igor Stankiewicz.
Holenderski trener Joop Oosterveld dokonał tylko jednej zmiany w wyjściowym składzie w porównaniu do ubiegłotygodniowego zremisowanego spotkania z Chemikiem Bydgoszcz (1:1). W bramce Mateusz Pruchniewskiego, który z Mistrzami Polski poleciał na Wyspy Owcze na rewanż kwalifikacji Ligi Europy, zastąpił Wiktor Obremski. Napisać, że 18-latek miał ręce pełne roboty, to za mało. Musiał niesamowicie uwijać się między słupkami i choć do przerwy cztery razy wyciągał piłkę z siatki, to jednak w kilku kolejnych stuprocentowych sytuacjach kapitalnie interweniował. Albo pomagali mu partnerzy, jak na początku, kiedy Filip Tokar w ostatniej chwili zapobiegł nieszczęściu.
Gospodarze umieli skorzystać z dwóch rzeczy - błędów, jakie przytrafiały się Lechitom na ich własnej połowie, a także niezwykle wysoko ustawionej defensywie. W ten drugi sposób wbili gola niemal zaraz po wznowieniu gry, kiedy goście złapali kontakt na 1:2. Jedno podanie pozwoliło wypuścić do sytuacji sam na sam Michała Graczyka, który pewnym strzałem podwyższył wynik. Zresztą nie minął kwadrans i Błękitni mieli dwa trafienia przewagi. Najpierw Błażej Starzycki fenomenalnie kopnął zza pola karnego, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. A potem ten sam zawodnik sfinalizował szybką akcję po stracie Poznaniaków przed linią środkową.
Młoda drużyna nie podłamała się jednak. Warunki do gry były trudne, bo początek wyznaczono o godzinie 15, kiedy słońce było ustawione wysoko na bezchmurnym niebie, a termometry wskazywały ponad 30 stopni Celsjusza. Stąd arbiter w trakcie pierwszej oraz drugiej połowy zarządzał przerwę na nawodnienie. Lechici złapali kontakt, kiedy z dystansu uderzył Maksymilian Dziuba, po rykoszecie od nogi Miłosza Noskiego piłka odbiła się od słupka, a z dobitką popędził stoper Jakub Falkiewicz. Chwilę później znów były dwie bramki deficytu, ale jeszcze raz Kolejorz zbliżył się do gospodarzy. Tutaj po indywidualnej szarży Igora Stankiewicza i mocnym wstrzeleniu futbolówka odbiła się od obrońcy i zmyliła golkipera. Na przerwę jednak Niebiesko-Biali schodzili z hokejowym wynikiem 2:4. Wbrew warunkom, to było bardzo ciekawe i żywe spotkanie, w którym liczba spięć podbramkowych przewyższała kilkukrotnie standardowe konfrontacje.
Po zmianie stron było podobnie - z tą różnicą, że drużyny nie popisywały się już taką skutecznością. Bo kiedy były stuprocentowe okazje, to na wysokości zadania stawali bramkarze, zwłaszcza Obremski, który ratował drużynę w nieprawdopodobnych okolicznościach. Wynik 2:4 sprawił, że po trzech meczach sezonu 2026/2027 Lech II ma na koncie komplet rozstrzygnięć - wygraną, remis i porażkę.
Bramki: Błażej Starzycki (9. i 13.), Graczyk (27.), Lis (44.) - Falkiewicz (24.), Stankiewicz (35.)
LECH II POZNAŃ: Wiktor Obremski - Filip Tokar (62. Xavier Koral), Jakub Falkiewicz, Patryk Kowalski, Piotr Bartczak - Serafim Bakhno (46. Daniel Chejdysz), Maksymilian Dziuba, Alan Majewski (62. Karol Kalata) - Igor Stankiewicz, Igor Owczarek (46. Filip Tonder), Miłosz Noski (71. Aleksander Klimkiewicz).
FC Thun
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera