Pierwszy gwizdek meczu pomiędzy Lechem Poznań a Śląskiem Wrocław wybrzmi w sobotę, 10 października o 17:30. Sprawdźmy, co słychać u naszego rywala z Dolnego Śląska.
W sobotnie popołudnie na obiekcie we Wrocławiu dojdzie do 81. meczu pomiędzy obiema drużynami. Bilans tych starć wypada na korzyść dla Kolejorza i wynosi 36 zwycięstw, 19 remisów oraz 25 porażek Niebiesko-Białych. Liczba bramek również jest po naszej stronie - Lechici w historii potyczek obu ekip strzelili 105 goli, tracąc ich przy tym 79.
- Na papierze przyjeżdża do nas najlepszy zespół w kraju. Przed meczem z Lechem myślę tylko o nas i o tym, jak możemy być coraz lepsi jako drużyna i jak się rozwijać. Ta długa przerwa była pomocna, bo mogliśmy powtórzyć trochę elementów. Jeśli chodzi o nas, to zawsze chcemy wygrywać, a wierzę, że wyglądamy w tych meczach lepiej niż wskazuje na to liczba punktów, którą zdobyliśmy w tym sezonie. Jeśli mam być szczery, to żal mi mojego zespołu, bo tracenie bramek w końcówkach spotkań jest bolesne. Musimy nad tym pracować i poprawiać się w tym elemencie gry - mówi Ante Simundza, trener, który na ławce Śląska Wrocław zasiada od końca grudnia 2024 roku.
Patrząc na najświeższą historię, to Poznaniacy nie mają dobrych wspomnień ze starć z Wojskowymi. Niebiesko-Biali w ostatnich siedmiu meczach z Wrocławianami wygrali tylko raz, jesienią 2024 roku na Enea Stadionie (1:0 po golu Filipa Szymczaka), a wcześniej notowali takie wyniki jak 0:1, 1:3, 1:2, 1:3, 0:0. Ostatnie starcie obu drużyn przed spadkiem Śląska po pierwszej ligi to 3:1 dla Wrocławian, a jedynego gola strzelił wtedy z rzutu karnego Mikael Ishak.
Teraz trzeba rozpocząć jednak serię zwycięstw i dopisać do swojego konta trzy punkty. Tym bardziej, że rywal w tym sezonie zwyciężył u siebie raz (2:1 z Rakowem Częstochowa), notując w domowych starciach bilans 1-2-1.
- Jeśli chodzi o tą przerwę na reprezentację, to pracowaliśmy dużo pod kątem fizycznym i trochę się poprawiliśmy pod kątem intensywności. Pierwsze dziewięć meczów w lidze pokazało, że jeśli jesteśmy na odpowiednim poziomie intensywności, to możemy zrobić dobre rzeczy i wyglądamy w tych fragmentach większej intensywności lepiej niż nasi przeciwnicy. Pracowaliśmy też nad mentalem, bo mają jakość i siłę, ale muszą zmienić mental po tych trzech porażkach z rzędu - dodaje szkoleniowiec Simundza.
Jeśli chodzi o sytuację zdrowotną, to na pewno trzech piłkarzy Śląska nie zagra przeciwko Kolejorzowi. W meczu towarzyskim ze Slovanem Liberec (0:3) Irodotos Christodoulou z powodu kontuzji musiał przedwcześnie opuścić boisko, a po dokładnych badaniach okazało się, że Cypryjczyk doznał urazu stawu śródstopia, który wykluczy go z gry na kilka tygodni. Z kolei Michał Mokrzycki zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i teraz wraca do zdrowia, a Karol Borys, który niedawno dołączył do ekipy z Wrocławia, pierwsze minuty będzie zbierał w rezerwach.
W meczu z Kolejorzem może wystąpić lider Śląska i najlepszy strzelec drużyny, Piotr Samiec-Talar, który wrócił do zajęć z zespołem i w sobotnim spotkaniu zagra w termoplastycznej ortezie.
- Z Piotrka chciałem już skorzystać podczas sparingu ze Slovanem, ale wówczas lekarze nie dali zgody na jego występ. Teraz znajdzie się w kadrze meczowej na spotkanie z Lechem Poznań, ale czy zagra? Zobaczymy czy będzie w stanie wystąpić od pierwszej minuty, czy pojawi się później na boisku. Z kolei Karol Borys potrzebuje minut, więc teraz wystąpi w drugim zespole, a jeśli chodzi o resztę zawodników, to wszyscy są zdrowi i gotowi na mecz z Lechem - kończy szkoleniowiec Śląska.
Nieobecni: Irodotos Christodoulou, Michał Mokrzycki, Karol Borys
Występ pod znakiem zapytania: brak
Pauzujący: brak
P, P, P, R / 1:2, 1:2, 1:2, 1:1
Śląsk Wrocław
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera