Piłkarze Lecha Poznań w niedzielę pokonali Radomiaka Radom 5:1, a na następne spotkanie o stawkę poczekają blisko trzy tygodnie. Rozpoczęła się długa, połączona wrześniowo-październikowa przerwa reprezentacyjna. Jakie plany na ten okres ma zespół Mistrzów Polski.
W poniedziałek, czyli nazajutrz po ligowym starciu z Radomiakiem, Lechici spotkali się rano w klubie. Tego dnia brakowało już ośmiu kadrowiczów, którzy wyjechali na zgrupowania reprezentacji narodowych. Sztab szkoleniowy tego dnia sprawdzał stan kadry - pod kątem fizycznym, a także zdrowotnym. Potem odbył się trening regeneracyjny.
- Po nim drużyna udała się na krótkie urlopy. Wszyscy do końca tygodnia będą mieli wolne. Taka przerwa dla ciała i umysłu przyniosła odpowiednie rezultaty w poprzednim sezonie, kiedy zadziałaliśmy podobnie. Stąd nasza decyzja, żeby to powtórzyć również teraz. Te zdobyte doświadczenia pokazały, że zawodnicy po tych kilku dniach wrócili z nową energią i jeszcze bardziej naładowani oraz chętni do treningów oraz gry - tłumaczy trener Lecha Niels Frederiksen.
Trzeba bowiem pamiętać, że Mistrzowie Polski mają w nogach aż szesnaście spotkań. I taki odpoczynek, który pozwala się zresetować, jest niezwykle potrzebny. - Od drugiego tygodnia już ruszamy z zajęciami u nas, oczywiście jeszcze bez udziału kadrowiczów. I ten okres zakończymy grą sparingową w piątek lub sobotę - dodaje duński szkoleniowiec. Szczegóły, kto będzie przeciwnikiem, kiedy odbędzie się starcie i gdzie przekażemy po oficjalnym potwierdzeniu.
Trzeci tydzień to już mikrocykl przed wyjazdową konfrontacją w PKO BP Ekstraklasie przeciwko Śląskowi Wrocław. - Powoli będą już wtedy wracać reprezentanci, to już będzie normalny przedmeczowy tryb pracy - podsumowuje trener Frederiksen.
Śląsk Wrocław
Lech Poznań
Zapisz się do newslettera