2021-01-27 13:22 Maciej Henszel , fot. Przemysław Szyszka

"Posmakowaliśmy Europy, więc znów chcemy się w niej znaleźć"

Trener Lecha Poznań, Dariusz Żuraw u progu rundy wiosennej PKO Ekstraklasy opowiada nam o zimowych przygotowaniach, nowych piłkarzach i tych, którzy odeszli z klubu, a także o kolejnych planowanych ruchach i celach na najbliższe miesiące.

Przygotowania do rundy wiosennej PKO Ekstraklasy dobiegają powoli końca. Czy wszystko, co zostało zaplanowane, udało się przeprowadzić w trochę nietypowej sytuacji, kiedy liga została o tydzień przyspieszona i trzeba było nieco poprzestawiać?

- To, co założyliśmy sobie, udało się zrealizować. Oczywiście minusem są te drobne urazy. One oczywiście zawsze pojawiają w takim okresie - raz jest ich mniej, raz więcej, raz są delikatne, raz bardziej poważne. U nas - na szczęście - poważne nie są. Liczę na to, że wszyscy ci zawodnicy za chwilę do nas dołączą. A wracając do przygotowań, to wszystko było idealnie - mieliśmy świetne boiska w Turcji, fajną pogodę, o hotelu już nawet nie wspominam, bo to nie było najważniejsze. Wykonaliśmy dobrą pracę i czekamy na efekty w lidze.

Zagraliście cztery sparingi, dwa były wygrane, dwa zremisowane. Jakie wnioski z nich płyną?

- Oceniam pozytywnie te mecze, bo na samym początku pracowaliśmy nad naszą grą w defensywie. Nad wysokim, niskim, średnim pressingiem, a także nad stałymi fragmentami gry w obronie. Tutaj udało nam się w sparingach ten element poprawić. A chciałbym powiedzieć, że jeśli chodzi o dwa pierwsze spotkania, to zawodnicy mieli założenia tylko, jeśli chodzi o grę w defensywie, bo nad ofensywą pracowaliśmy później - w drugim tygodniu obozu. Także tutaj cel został zrealizowany i mam nadzieję, że to pociągniemy też w lidze. Mamy kilku nowych piłkarzy w formacji obronnej - dwóch stoperów i środkowego defensywnego pomocnika. I mimo tego że ci piłkarze po raz pierwszy ze sobą spotkali się w Turcji, to z ich współpracy na boisku mogę być już zadowolony. A będzie to wyglądało jeszcze lepiej.

Jeśli chodzi o krótsze przygotowania, to na coś innego położyliście akcenty, z czegoś zrezygnowaliście, czy jednak staraliście się zrobić wszystko, ale dostosowując się do kalendarza, czyli pracując nad poszczególnymi elementami w mniejszym wymiarze?

- Zdecydowanie to drugie. Bo my ten tydzień dodatkowy byśmy wykorzystali na pewno z pożytkiem dla drużyny. Ale wiedząc o tym, że ta liga startuje wcześniej, od pierwszego dnia staraliśmy się wykonać konkretną pracę i te 2,5 tygodnia popracowaliśmy naprawdę dobrze. W tym drugim już trochę zeszliśmy z obciążeń. Zawodnicy mocno to czuli w nogach, ale byli w stanie zagrać ostatniego dnia po 90 minut, a niektórzy nawet więcej. Także wiem, że idziemy w dobrym kierunku. Piłkarze odpoczęli, nabrali sił, z dużą ochotą przyjmowali to co im przekazujemy na odprawach oraz treningach. Na pewno były bardzo fajne fragmenty w trakcie naszych sparingów.

360 minut bez straconego gola, dopiero w doliczonym czasie ostatniego sparingu wpadła bramka dla rywali, na dodatek z rzutu karnego. To musi na pewno trenera cieszyć w kontekście tej pracy nad defensywą?

- Nawet już nie chodzi o te bramki, bo jak chciałbym się czepiać, to tego karnego z Szachtarem Donieck też nie powinno być, był mocno naciągany. Natomiast cieszy to, że takie zespoły jak Dynamo Moskwa czy Szachtar nie dopuszczaliśmy do sytuacji pod naszą bramką. To jest dla mnie istotne, bo wcześniej różnie z tym bywało. Można zagrać na 0:0, ale przeciwnik ma np. pięć sytuacji stuprocentowych. I ten obraz jest zupełnie inny. A tutaj ta nasza gra w defensywie wyglądała naprawdę solidnie.

To jest taki pierwszy moment, żeby powiedzieć co nieco o nowych graczach. Rozpocznijmy od Bartosza Salamona, który wraca po 14 latach do Polski.

- Jestem pod dużym wrażeniem jego podejścia do treningu, jego gry. Bije od niego doświadczenie i co dla mnie jest też bardzo ważne, to także zachowanie poza boiskiem. Nie tylko Bartek, ale wszyscy trzej nowi piłkarze, złapali od razu fajny kontakt z resztą zespołu. Ja na Bartka bardzo liczę na boisku, ale też w szatni.

Antonio Milić to drugi ze stoperów pozyskanych zimą. Miał w Turcji trochę problemów zdrowotnych, ale w jednym sparingu zagrał.

- Miał trochę pecha, bo zderzył się z kolegą z zespołu. Przypadkowa sytuacja, dostał dosyć mocno w kość. Nie jest to nic poważnego, ale jest to bolesny uraz i z tego powodu nie może trenować jeszcze na sto procent. On z tej trójki potrzebuje trochę więcej czasu, dlatego że miał dłuższą przerwę w grze wynikającą z jego problemów w Anderlechcie Bruksela. Bartek właściwie tutaj wszedł z marszu, nie miał przerwy. Jesper Karlström trochę dłuższą - natomiast odkąd wiedzieliśmy, że będzie naszym zawodnikiem, to już go prowadziliśmy w kontekście przygotowania fizycznego. Co do Antonio wyglądało to nieco inaczej. Ale jest to bez wątpienia gracz o dużym potencjale piłkarskim, agresywny w obronie, dobrze grający głową. Umie przewidywać i ustawiać linię defensywy. I jeśli chodzi o grę do przodu ma niesamowite podanie lewą nogą - zarówno krótkie, jak i to dłuższe. Z czasem to będzie ważna postać w naszej drużynie.

Jesper Karlström to jest właśnie taka "szóstka", jaką pan chciał mieć na boisku?

- No to jest taka grająca "szóstka", chociaż u nas powoli zaciera się to powiedzenie o typowej "szóstce". Bardziej mówi się o środkowym pomocniku, tyle że jeden ma większe inklinacje defensywne, a drugi ofensywne. Jesper ma jedno i drugie, z taką delikatną przewagą w tym pierwszym elemencie. Świetnie uzupełnia się z innymi środkowymi pomocnikami. On fajnie czyta grę, jest bardzo inteligentnym piłkarzem i też świetnie umie przekazać piłkę do wyższej formacji.

W sparingach dało się też zauważyć, że dobrze asekuruje ofensywę i zbiera te piłki wybite przez przeciwników z własnego pola karnego.

- Tak, dokładnie. Dużo się komunikuje zarówno ze stoperami, jak i środkowymi pomocnikami. Stąd to jego dobre ustawienie w każdej akcji. Na pewno daje nam spore możliwości w rozegraniu. Nie będziemy mieć tutaj jednego wariantu, bo wtedy przeciwnik łatwo nas może "rozczytać". Ćwiczyliśmy kilka innych opcji i na pewno wiosną je zaprezentujemy na boisku, ale nie chciałbym oczywiście wszystkiego zdradzać. Spróbowaliśmy też choćby czegoś nowego w wysokim pressingu. Zaczęło się to sprawdzać i na pewno będziemy się tego trzymać.

Kibice mieli takie wrażenie, że jak przyszło dwóch stoperów, to Lech ma idealny skład na grę z trójką środkowych obrońców. Co trener myśli o takim rozwiązaniu, czy w ogóle było rozpatrywane?

- W jednym klubie grałem kiedyś takim wariantem, ale bardziej żeby zabezpieczyć się z tyłu, bo traciliśmy sporo bramek. Nie mam takiego planu, ponieważ mamy jasną filozofię w klubie. Nie chodzi tylko o mnie, o moje ego, żeby zmienić system, bo mamy takie możliwości i mam taki kaprys. To musiałaby być sprawa długofalowa. W całym klubie bowiem postawiliśmy na czwórkę obrońców, tak pracują wszystkie zespoły w naszej Akademii, tak ci chłopcy są szkoleni i przygotowywani do przeskoczenia potem do pierwszej drużyny. Żeby ten proces płynny, nie może być innego systemu. No i dział skautingu też jest przygotowywany na wyszukiwanie obrońców o określonej charakterystyce, do określonego stylu. Dostają nasze odprawy, wiedzą na co zwracamy uwagę, więc gdybym teraz rzucił 3-4-3 czy 3-5-2, to nagle priorytety by się zmieniły. Nie ma bocznych obrońców czy skrzydłowych, tylko są wahadłowi. Szkolimy dobrych bocznych obrońców i nagle mamy z tego zrezygnować? Nie jesteśmy gotowi i na pewno w najbliższym czasie nie będziemy tego robić.

Mówiliśmy o piłkarzach, którzy przyszli do klubu, to porozmawiajmy też o tych, którzy odeszli. Djordje Crnomarković został wypożyczony do Zagłębia Lubin. Może pan powiedzieć o powodach tej decyzji?

- Po analizach w klubie doszliśmy do wniosku, że potrzebujemy zmian w linii defensywnej i traktujemy to priorytetowo. Mieliśmy jesienią sporo problemów w obronie i one wynikały z różnych powodów. Na pewno jednak na końcu tego doświadczenia nam zabrakło, stąd takie a nie inne decyzje. Mieliśmy sześciu środkowych obrońców, aż tylu nie potrzebujemy, więc kiedy przyszło zapytanie z Zagłębia, to wspólnie zdecydowaliśmy, że to będzie dobre rozwiązanie. Jeśli miałby u nas nie grać, to dobrze, że pogra w Lubinie. I zobaczymy, co wydarzy się latem.

Karlo Muhar?

- Od dłuższego czasu rozmawialiśmy na temat wypożyczenia Karlo. Pół roku temu czy trochę mniej też szukaliśmy jakiegoś rozwiązania, natomiast nie udało nam się go wdrożyć. Ja tutaj może się powtórzę, bo wiem, że ja, klub, czy dyrektor sportowy jesteśmy atakowani za to, że nikogo nie bierzemy. Natomiast ja to znów biorę na siebie, bo tych nazwisk przewija się dużo, natomiast ja chciałbym, żeby to byli piłkarze na takim poziomie, jak Salamon, Milić, Karlström. To mają być zawodnicy, których w stu procentach będziemy pewni, a nie, że potem znów będziemy się tłumaczyć. Graczy na rynku jest wielu, można ich wziąć, ale to chyba nie na tym polega, żeby brać na sztuki. Zależy mi na jakości. Tak jest w zasadzie co okienko, że gdzieś jesteśmy blisko, już jesteśmy dogadani, ale dochodzimy np. do wniosku, że to sportowo jest trochę za mało i chcemy szukać dalej. Wszystkie składowe muszą się zgadzać.

Temat odejścia Karlo jest jasny, natomiast obawa kibiców polega na tym, że nie ma w tym momencie zmienników w środkowej strefie boiska.

- Mogę jasno powiedzieć, że tutaj jeszcze ruchów należy się spodziewać. Nie zamknęliśmy jeszcze tego okienka i nie chodzi tylko o pozycję środkowego pomocnika.

To na koniec: o co Lech walczy wiosną?

- Posmakowaliśmy występu w Lidze Europy, więc na pewno naszym celem jest ponowne zakwalifikowanie się do europejskich pucharów. Możemy dojść do nich przez Puchar Polski czy przez ligę. Natomiast na pewno nie będę obiecywać, że dogonimy albo przegonimy Legię, bo ktoś powie, żebym popukał się w głowę. Te straty punktowe są spore, natomiast dopóki piłka w grze… Jeśli zaczniemy serię, to może być jeszcze ciekawie. Jestem optymistą.

Rozmawiał Maciej Henszel

Następne mecze

Niedziela 07.03 godz.15:00
Pogoń Szczecin
vs |
Lech Poznań
Niedziela 14.03 godz.17:30
Lech Poznań
vs |
Piast Gliwice

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij