2021-01-05 19:22 Wiktoria Łabędzka , fot. Wiktoria Łabędzka, Przemysław Szyszka, Karol Mędak, Marcin Rajczak

Geneza kultowego programu

Skromne źródła mówią o początkach w kontekście lat 50. ubiegłego wieku. Jan Rędzioch w archiwalnym tekście przygląda się następnym dekadom, pisząc, że: "Poznań od pewnego czasu to wzór do naśladowania dla wszystkich polskich klubów". Chodzi oczywiście o program meczowy "HEEEEJ LECH", który pomimo przerw i licznych zmian, wciąż cieszy się zainteresowaniem czytelników.

Choć - wierząc zapiskom naszych poprzedników - pierwsze programy meczowe na spotkaniach Lecha Poznań miały być wydawane w latach 50. (wtedy na całą rundę lub nawet sezon), to na regularne wydawnictwo kibicom przyszło czekać długie lata. Gdy po spadku z ekstraklasy swe istnienie zakończyło inne klubowe czasopismo, był to czas wskrzeszenia tego właśnie formatu. "Ktoś kiedyś porównał mecz piłkarski do wspaniałego, teatralnego spektaklu. Dużo w tym prawdy. Są wszak aktorzy, widzowie, napięcie i dramaturgia. Jak wiadomo artystyczne przedstawienie w operze czy teatrze bez drukowanego programu nie jest pełne, wręcz niemożliwe. Podobnie ma się rzecz na stadionie" - można przeczytać w archiwalnym tekście wybitnego historyka poznańskich ekip, Jana Rędziocha.

29 sierpnia 2001 roku, przed starciem IV rundy Pucharu Ligi Lech Poznań - Amica Wronki, kibice zyskali możliwość zakupu, wtedy jeszcze bez konkretnego tytułu, nowego programu meczowego. Duży format A4, osiem stron, prosta szata graficzna - to pierwsze, co rzuca się w oczy po wzięciu do ręki egzemplarza, dokładnie numer 11 (Lech Poznań - Górnik Polkowice, II liga, 13 marca 2002), zachowanego w klubowym archiwum. Brak także podpisów autorów, skład osób tworzących ogranicza się do dopisku "Marketing Lecha Poznań, M. Krzyżanowski". Nie zabrakło rubryk doskonale znanych nam do dziś, czyli przedstawienia rywala, przypomnienia ostatniego spotkania pomiędzy ekipami czy tekstu, z którego mogliśmy dowiedzieć się, że rezerwy chcą awansować.

Na ciekawostkę natkniemy się także w numerze 12., rocznicowym, wydanym w 80-lecie powstania klubu. Tu sprawy okołomeczowe ustąpiły pierwszeństwa wartościom historycznym, a rywalem poznaniaków były Tłoki Gorzyce. Na odwrocie odnaleźć można... loterię! Główną nagrodą: "trzy bicykle idealne do wycieczek na prowincyę!". To nie pierwszy tego typu przypadek, bo o podobnych konkursach - i to w latach 60. - można przeczytać w tekstach Jana Rędziocha. Zresztą to praktyka, którą próbowano naśladować. - Swego czasu robiliśmy konkursy, ale krótko, ponieważ było to kłopotliwe. Programy były numerowane, pieczątką, każdy osobno, a w przerwie meczu losowaliśmy zwycięzców klubowych gadżetów. To były początki, gdzie sprzedawano ich sporo, więc tych około dwa tysiące egzemplarzy trzeba było oznaczyć, co było długotrwałe. Gdyby istniały możliwości naniesienia tego technicznie, masowo, pewnie by się zachowało - wspomina dawny redaktor naczelny programu, Andrzej Dawidowski.

Gdy poznaniacy ponownie awansowali do ekstraklasy, wydanie trafiło w ręce kibiców, w tym właśnie wspomnianego mówcy. - To był moment, w którym format zmieniono na A5, a w klubie poszukiwano kogoś, kto mógłby ten program przygotowywać. Tak się składa, że prowadziłem wtedy z kolegą nieoficjalną stronę o Lechu - odpowiadałem za to, co pisane, Paweł Stencel za fotografię - i z tego właśnie powodu zgłoszono się do nas. Byliśmy młodymi chłopakami, to była dla nas przygoda - tłumaczy kulisy tego wydarzenia. Początkowo grono osób tworzących było niewielkie, lecz systematycznie ulegało powiększeniu. Sam autor tekstów określa ten powstawanie programu w tym okresie bardzo "garażowo" bowiem za skład odpowiadała osoba, która będąc na "nocce" w drukarni, w taki oto sposób wykorzystywała czas - był to konkretnie kolega twórców.

2005 rok - to przełom w historii znanego nam programu. Zmianie uległa bowiem szata graficzna, całość przedsięwzięcia zaczęło wspomagać Wydawnictwo Bogucki, a przede wszystkim: nadano mu nazwę. - To był pomysł braci Boguckich, którzy uznali, że "program meczowy" to mało chwytliwa nazwa. Stąd postawiono na coś, związane z Lechem. Słowo "Kolejorz" odpadało ze względu na "Magazyn Kolejorz". Chcieli wymyślić coś charakterystycznego, padło na okrzyk trybun "HEJ LECH", z tym powielonym "e". Spodobało się, zostało zatwierdzone i zostało do dziś - tłumaczy Dawidowski.

"Od kibiców dla kibiców" - to hasło, które przyświecało autorom od samego początku. Stąd właśnie w wydaniach głos oddano także im, choćby za pośrednictwem rozmów czy rubryki "Dookoła piłki". Była ona na tyle - dziś można by powiedzieć - "specyficzna", ponieważ pochylano się tam nie tylko nad sprawami bezpośrednio tyczącymi się Lecha a choćby rozgrywek, nowinek technicznych czy grup kibicowskich z całego świata. - Grono piszących do programu współtworzyli kibice, zawodowo robiący coś zupełnie innego. Byli wśród nich prawnicy, ekonomiści, nawet dyplomata - wspomina ze śmiechem redaktor. Nie zabrakło także "placu" dla dziennikarzy tj. Józef Djaczenko czy przywołany na początku tekstu, Jan Rędzioch. To on stoi zresztą za kultową serią "Ludzie Lecha".

- Naszym zamiarem było, żeby do programu pisali ludzie, mogący powiedzieć coś ciekawego. Jan Rędzioch to najlepszy tego przykład bowiem to autor fantastycznych, historycznych artykułów. Nawiązaliśmy także kontakt z kibicami, piszącymi teksty, trudne do znalezienia w prasie. Chcieliśmy, aby każdy znalazł tu coś dla siebie - mówi Dawidowski. - Udało zrobić się coś nie jednorazowo, a był to ciąg kilkunastu lat, kiedy to program był non stop - z wyjątkiem półrocza, gdy Lech grał we Wronkach - wydawany. Oczywiście zmieniał się format, liczba stron i ludzie, ale istniał, wydaliśmy ponad 300 numerów. Ogromny szmat czasu, przez który wyrobiliśmy sobie pulę stałych czytelników.

Zmieniała się zawartość, a co za tym idzie, liczba stron. Zaczęto od skromnych ośmiu, które z czasem urosły nawet do 52 (numer 256, Lech Poznań - Legia Warszawa, ekstraklasa, 22 marca 2015)! To oczywiście wypadkowa kilku czynników, w tym zainteresowania meczem czy rangą.

Zdarzyło się, że program meczowy można było spotkać także przed… sparingiem! Dokładnie z niemieckim Hamburger SV. Wydanie 205 otrzymało nawet szczególną oprawę. Obszerne przedstawienie rywala, postacie łączące oba zespoły, rozmowa z Pawłem Wojtalą czy plakat (te zaczęły być załączane w sezonie 2006/07) z Artiomem Rudnievem - to tylko kilka elementów, które odnaleźć można na 32 stronach. - O ile dobrze pamiętam na sam mecz przyszło dużo osób, ale sprzedaż była historycznie niska, ponieważ spora część chciała po prostu zobaczyć zachodnią drużynę. Być może nigdy nie słyszeli nawet o programie meczowym - sądzi redaktor. - "Spieliśmy" się na to wydanie, a efekty były kiepskie, więc na tym poprzestaliśmy przygotowanie programu na mecze towarzyskie.

Gdyby chwycić do ręki kilka archiwalnych programów i porównać zawartość, da się zauważyć pewne poszukiwanie "optimum". Kilka rubryk, choćby przedstawienie rywala, uchowało się do dziś, lecz reszta została ukształtowana w trakcie. Była to swoista odpowiedź na głosy samych czytelników. Choć oni sami byli zachwyceni, redaktorzy czasem spotykali się z pewnymi ciekawymi zdarzeniami. Tekst Dawidowskiego z 2011 roku zawiera taką wzmiankę: "(…) Innym razem jeden z autorów przeprowadzał telefoniczny wywiad z trenerem Pogoni Szczecin, Bohumilem Panikiem. Czy to wina słabego połączenia, czy polszczyzny czeskiego szkoleniowca, gdy Panik dostał do ręki program, bardzo się wzburzył, że zostały mu przypisane słowa, które nie padły. Konflikt został szybko zażegnany, rozmowa z autorem wywiadu oczyściła atmosferę" - by w następnym akapicie dodać: "Zdarzały się kłopoty logistyczne. Na mecz z Grasshopperem Zurych program nie został wydrukowany, gdyż ktoś w drukarni poszedł na urlop, nie przekazując informacji o meczu". Rozmawiając z nami redaktor wspomina także sytuację z początków istnienia programu. - Mieliśmy autora, którego teksty obecnie by nie przeszły, ponieważ po znalezieniu różnych ciekawych, niesztampowych faktów o mieście rywala, potrafił ująć to w nierzadko złośliwy sposób. Czytało się to świetnie, lecz raz czy dwa drużyna przeciwna miała wobec nas o to żal, bywała oburzona brakiem szacunku - komentuje.

Od sezonu 2014/15 do 2019/20 można było zauważyć pewien utarty schemat tytułu. Z początkiem drugiego z przywołanych ponownie zdecydowano się na zmianę formatu na A4 oraz całościowo odmieniono layout. Gdy świat był na progu pandemii, zawieszono wydawania programu. Ten ponownie, choć w ograniczonych nakładach, trafił do sprzedaży podczas grupowych zmagań Lecha w Lidze Europy.

***

Skan pierwszego programu meczowego oraz fragmenty przywołanych tekstów zamieszczono za udostępnieniem ich z prywatnego archiwum przez Andrzeja Dawidowskiego.

Następne mecze

Sobota 30.01 godz.20:00
Górnik Zabrze
vs |
Lech Poznań
Piątek 05.02 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Zagłębie Lubin

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij