2016-05-02 09:34 Lilianna Szymczak

Jeden klub, tysiąc historii: wspomnienia z finałów PP

To nie podlega żadnym wątpliwościom, że Lech Poznań ma najlepszych kibiców w Polsce. Wiemy, że każdy z Was ma swoje szczególne wspomnienia związane z ekipą mistrza Polski. Chcemy, żebyście opowiedzieli nam swoje historie. Dziś prezentujemy kolejny z listów nadesłanych do nas przez kibiców. Tym razem o finałach Pucharu Polski. 

To nie podlega żadnym wątpliwościom, że Lech Poznań ma najlepszych kibiców w Polsce. Wiemy, że każdy z Was ma swoje szczególne wspomnienia związane z ekipą mistrza Polski. Chcemy, żebyście opowiedzieli nam swoje historie. Dziś prezentujemy kolejny z listów nadesłanych do nas przez kibiców. Tym razem o finałach Pucharu Polski.

Witajcie,

kibolskiego bakcyla złapałam już w czasach gimnazjum, a Puchar Polski zdobyty 1 czerwca 2004 roku w pamiętnym dwumeczu z Legią tylko go umocnił. To był chyba najpiękniejszy Dzień Dziecka jaki pamiętam. Wprawdzie wtedy, ze względu na wiek, nie byłam na decydującym spotkaniu, ale z wypiekami na twarzy świętowałam zdobycie trofeum w trakcie fety na Starym Rynku.

Teraz mamy maj - dla większości z nas miesiąc grillowo-majówkowy, kojarzący się z kilkoma wolnymi od pracy dniami. Gdy ja słyszę "maj" już czuję w kościach zbliżający się wyjazd na finał Pucharu Polski, zresztą podobnie jak w 2009, 2011 czy rok temu…

19.05.2009 r. finał z Ruchem Chorzów. Był to dla mnie pierwszy tak daleki wyjazd i to od razu z przytupem. Pamiętam pochmurny poranek, niebiesko-białą falę kiboli na peronie i długie godziny w banie. Napięcie z każdym kilometrem rosło, jechaliśmy w końcu po upragniony Puchar. Na ten finał wybrałam się tylko z tatą, jednak jak się szybko okazało tak mi się tylko wydawało. Już w pociągu spotkałam wiele znajomych twarzy ze stadionu (ze szkoły, ze studiów, z osiedla). Wiedziałam, że wszystkich nas łączy wspólny cel - chcemy się jak najlepiej zaprezentować w "Kotle Czarownic" i wrócić do Poznania z Pucharem i śpiewem na ustach. Przyjechaliśmy 6 składami na stację Katowice Załęże skąd czekał nas długi przemarsz na Stadion Śląski. Na miejscu stawiło się 8500 kiboli Lecha. Zajęliśmy górne piętro głównej trybuny. Emocje sięgnęły zenitu, gdy w 50 min. Sławomir Peszko strzelił gola i Lech wyszedł na prowadzenie. W tym samym momencie na naszych sektorach pojawiła się oprawa więc radochy było co niemiara, a jeszcze głośniejszy doping nie ustawał do końca zwycięskiego przez nas spotkania. Po 5 latach Puchar Polski wrócił do Poznania. My - kibole również, choć z niemałym opóźnieniem.

Kolejny mój wyjazd na finał to owiana złą sławą Bydgoszcz. Mecz z Legią 3.05.2011 r. i totalnie nieprzygotowany na takie spotkanie Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka. Wówczas w lidze Kolejorz nie brylował (piąte miejsce na koniec sezonu), jednak jak wielu innych, wiernych kibiców nie wyobrażałam sobie, żeby tam nie pojechać . Mecz przed TV to jednak nie to samo. Adrenalina rosła z każdym dniem, jednak całą otoczkę jak i sam mecz zapamiętałam dość dziwnie. Począwszy od dystrybucji biletów przez PZPN, po rzuty karne decydujące o zwycięstwie warszawiaków… W pamięci utkwił mi również spiker, który wykorzystał czas pozostały do rozpoczęcia meczu na wspominki o historii PP oraz bydgoskiego sportu. To, co działo się po meczu, owszem nie zasługuje na pochwałę, ale będąc tam, na miejscu i widząc to na żywo mogę przysiąc, że obraz nas - kiboli w mediach był przerysowany i nie biorący pod uwagę wielu innych czynników. Niestety Puchar pojechał do Warszawy, ale my wróciliśmy do Poznania bogatsi o nowe doświadczenia.

Moje najświeższe pucharowe wspomnienie to oczywiście ubiegłoroczny finał, również 2 maja na Stadionie Narodowym. Nie wiem, czy można opisać słowami emocje towarzyszące jakimkolwiek wyjazdom za swoim ukochanym klubem, ale te sprzed roku zapadły mi w pamięć szczególnie. Nie dość, że Lechowi dobrze wiodło się w lidze i walczył o Mistrzostwo, to po drodze mógł sięgnąć po Pucharu Polski i na dodatek w decydującym starciu mierzył się z odwiecznym rywalem. W takich chwilach wydaje się człowiekowi, że może sięgnąć gwiazd. Zjechane kilometry, względy ekonomiczne i trudy podróży idą w niepamięć. Liczy się tu i teraz. Ponownie niebiesko-biała rzeka ludzi zalała okolice Dworca Głównego w Poznaniu. 8 pociągów specjalnych, ponad 11 tysięcy kiboli z całej Wielkopolski i tyle samo serc pełnych nadziei. Na miejscu bardzo sprawnie dostaliśmy się na sektory, a punktualnie o 16:00 rozpoczął się festiwal całkiem dobrej piłki i niesamowitego dopingu (do dziś mam ciarki na rękach na samo wspomnienie tych chwil). Niestety, mimo dobrej gry końcowy wynik był dla nas niekorzystny i musieliśmy przełknąć gorzką pigułkę porażki. Owszem nie było radośnie, ale już patrząc jak Legia odbiera Puchar wszyscy zaczęliśmy wyobrażać sobie końcówkę sezonu i walkę o mistrzostwo Polski. Wiara prawdziwych kibiców jest niezachwiana. Przekonaliśmy sami siebie, że może i teraz coś przegraliśmy, ale najważniejsze trofeum trafi do nas w czerwcu. Nie myliliśmy się.

W tym roku los zafundował nam powtórkę ubiegłorocznego finału. Liczę, że postanowił po prostu oddać nam to co zabrał rok temu. Ani chwili nie wahałam się czy jechać do Warszawy. To co, że nie liczymy się już w walce o mistrzostwo. W końcu najłatwiej być kibicem jak wszystko się układa i są sukcesy. Gdy klubowi nie idzie, a zła passa ciągnie się w nieskończoność można marudzić, narzekać - takie są przywileje kibiców. Pamiętajcie jednak, że wiara czyni cuda, prawdziwy kibol wierzy do końca i stoi murem za swoim ukochanym klubem, to przecież moja jedyna Miłość, prawda kibicu? Otoczka finału, kumulujące się w drodze emocje i żywiołowy doping na trybunach to coś czego nie uświadczysz przed telewizorem. Jeżeli nie siedzisz dzisiaj, w którejś banie to żałuj, ale i tak wspieraj Lecha i wierz w zwycięstwo, a na wyjazd może pokusisz się w kolejnym sezonie? Nie wiem jak Wy, ale ja już jestem gotowa i cytując kawałek z "Definicji Kibol": znowu czuję ten klimat, czuję jak rośnie adrenalina!

Z kibolskim pozdrowieniem,
wierna Lechowi od 15 lat,

Dorota

Następne mecze

Niedziela 04.10 godz.17:30
Piast Gliwice
vs |
Lech Poznań
Sobota 17.10 godz.00:00
Jagiellonia Białystok
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel. 602-368-268 (10:00-17:00)
tel. 602-368-369 (10:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij