- To nie była ciężka interwencja, ale poruszałem się wtedy na jednej nodze, więc to trochę zwiększało skalę trudności. Fajnie, że udało się pomóc drużynie, to na pewno był ważny moment spotkania - mówi o ostatnich minutach sobotniego meczu 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Pogonią Szczecin bramkarz Lecha Poznań, Plamen Andreev. Lechita zmagał się wtedy z problemami zdrowotnymi, ale dzięki wsparciu klubowych fizjoterapeutów zrobił wszystko, by dokończyć na boisku spotkanie z Portowcami.
Na początku stycznia 21-latek został czwartym Bułgarem w Kolejorzu, wzmacniając konkurencję na pozycji bramkarza w ekipie mistrzów Polski. Jego najpoważniejszym rywalem o miejsce między słupkami był jednak Bartosz Mrozek, czyli najlepszy zawodnik na swojej pozycji w całej PKO BP Ekstraklasy w ubiegłej kampanii oraz człowiek, który w minionych miesiącach kilkakrotnie otrzymał powołanie do reprezentacji Polski. To także wychowanek Niebiesko-Białych rozpoczął rundę wiosenną w poznańskiej bramce, natomiast jego młodszemu koledze pozostała walka o budowanie swojej marki na codziennych treningach oraz cierpliwe czekanie na swoją szansę.
Ta nadeszła w minionym tygodniu, kiedy to etatowy golkiper Lecha doznał urazu ręki, w związku z czym jego udział w sobotnim starciu w stolicy Zachodniopomorskiego został wykluczony. Jak twierdzi Andreev, na debiut przygotowywał się w pełni przekonany do swoich umiejętności, niezależnie od klasy przeciwnika czy gorącej atmosfery, w której miał odbyć się ten pojedynek. - Przed meczem czułem spokój, cieszyłem się na tę szansę. Taka prawda, że nie ma dla mnie znaczenia, czy gram przed dwudziestoma tysiącami ludzi na obcym stadionie, czy przed mniejszą publiką poza domem. Zawsze wychodzę z takim samym nastawieniem i tak też było teraz - nie ukrywa bramkarz.
W trakcie samej konfrontacji z Pogonią obronił on dwa strzały celne, w tym jeden w doliczonym czasie gry. Ta interwencja miała miejsce już po kilku wizytach na placu lekarzy Kolejorza, którzy starali się pomóc młodemu zawodnikowi przy jego problemach zdrowotnych. Emocje towarzyszące były tym większe, że szkoleniowiec Niels Frederiksen nie mógł już dokonać zmiany w bramce. - To nie była bardzo ciężka interwencja, ale poruszałem się wtedy na jednej nodze, więc to trochę zwiększało skalę trudności – uśmiecha się Lechita. - Fajnie, że udało się pomóc drużynie, to na pewno był ważny moment spotkania. Na razie za wcześnie o mówieniu w perspektywie całego sezonu, bo idziemy od meczu do meczu, dużo punktów pozostało do zdobycia - dodaje. On sam dochodzi do siebie po niegroźnym urazie z tego starcia i wszystko wskazuje na to, że wraz z resztą drużyny będzie mógł przygotowywać się do nadchodzącego szlagieru z Legią Warszawa.
- Pierwszy mecz po pięciu miesiącach bardzo mnie cieszy, dał mi dużo radości. Jestem zadowolony z występu, ale nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość. Zobaczymy, czy Bartek Mrozek będzie gotowy do gry w kolejny weekend, ze swojej strony myślę, że wykorzystałem szansę - podsumowuje Andreev, który po raz ostatni wystąpił w oficjalnym spotkaniu jeszcze w barwach Racingu Santander w grudniu.
Next matches
Saturday
02.05 godz.20:15
Motor Lublin
Lech Poznań
Recommended
Subscribe