Przerwana została seria sześciu zwycięstw Lecha Poznań. Na dodatek stało się to w meczu, w którym nie było możliwości poprawki, bo w ćwierćfinale Pucharu Polski, gdzie nie ma rewanżu. - Jestem rozczarowany, bo naszą ambicją było wywalczenie pucharu - mówił po porażce z Górnikiem Zabrze (0:1) trener Niels Frederiksen.
Kolejarzowi pozostały w tym momencie dwa fronty: PKO BP Ekstraklasa oraz Liga Konferencji. A tych pierwszych właśnie dogonił lidera, czyli Jagiellonię Białystok. W drugich jest w 1/8 finału i szykuje się do dwumeczu z ukraińskim Szachtarem Donieck.
Kalendarz jest bez wątpienia niezwykle wymagający i lechici niemal do końca marca, kiedy nastąpi przerwa reprezentacyjna, będą grać nadal co trzy dni. A nie ma wątpliwości, że kolejne wyzwania zostawiają ślad w organizmach zawodników. Mówił o tym szkoleniowiec po końcowym gwizdku w środę:
- Nie stworzyliśmy sobie praktycznie żadnej sytuacji w fazie przejścia z obrony do ataku. Widziałem u piłkarzy mniejszą ilość energii. A to sprawiało, że te akcje nie były tak dynamiczne, podczas gdy w ostatnich meczach wyglądaliśmy dobrze w tym elemencie. Trudno przychodziło nam też odzyskiwanie piłki zaraz po stracie, a nasz pressing jest zwykle bardzo efektywny. Natomiast i tak wierzyłem do końca w to, że możemy strzelić gola - komentował Niels Frederiksen.
Dokonał jak zwykle kilku rotacji w składzie, ale nie została wymieniona więcej niż połowa jedenastki, tego sztab szkoleniowy unika i czyni bardzo rzadko. - Na pewno przyczyną porażki nie było to, że wskoczyli do składu kolejni zawodnicy. Jeśli chcemy rywalizować na kilku frontach, musimy mieć nie jedenastu czy dwunastu piłkarzy, ale osiemnastu czy dwudziestu, każdy jest bardzo potrzebny - twierdził duński trener Lecha.
Teraz przed mistrzami Polski walka o obronę tytułu, w sobotę o godzinie 20.15 zagrają w Łodzi z Widzewem.
Next matches
Saturday
07.03 godz.20:15
Widzew Łódź
Lech Poznań
Recommended
Subscribe