Na tę chwilę Daniel Håkans czekał bardzo długo, bo aż 9,5 miesiąca. Fiński skrzydłowy w czwartkowy wieczór znów zaliczył mecz w pierwszej drużynie Lecha Poznań. Wszedł na pół godziny w rewanżowym starciu z KuPS (1:0). - Jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem i zagrałem. Czuję się dobrze, choć oczywiście nie grałem od bardzo dawna. Nie jestem jeszcze zbyt długo w pełnym treningu, ale już nie czuję bólu. To dla mnie najważniejsze - mówił Daniel po końcowym gwizdku.
Po raz ostatni kibice mogli zobaczyć Håkans na boisku 11 maja ubiegłego roku, kiedy wybiegł w podstawowym składzie w niezwykle ważnym starciu PKO BP Ekstraklasy z Legią Warszawa na wyjeździe (1:0). Później musiał pauzować ze względu na problemy zdrowotne, poddał się operacji i przechodził żmudną rehabilitację. Przetarcie zaliczył w ubiegłym tygodniu w drugiej drużynie w starciu Pucharu Polski z czwartoligowym Huraganem Pobiedziska (5:0).
- Ten mecz bardzo mi pomógł, bo był pierwszym od wielu miesięcy, gdy zagrałem jedenastu na jedenastu. Ważne było dostać wtedy trzydzieści minut i zobaczyć, że jest już dobrze z moim zdrowiem. Teraz dostałem kolejne pół godziny. To bardzo buduje. Jestem bardzo szczęśliwy, że wróciłem. Czuję się dobrze, choć oczywiście nie grałem od bardzo dawna i tego rytmu jeszcze brakuje. Nie jestem jeszcze zbyt długo w pełnym treningu, ale już nie czuję bólu. To dla mnie najważniejsze - podkreślał Daniel Håkans.
Zadowolony z niego był trener Niels Frederiksen, który w środę zdradził, że Fin będzie w kadrze meczowej. A na tym się nie skończyło, bo puścił swojego gracza w bój przeciwko rodakom.
- Daniel dopiero wrócił, a już zdołał nam dać dużo. Miał bowiem udział przy golu. Ale w przypadku powrotów po tak długiej rehabilitacji przyjdzie nam jeszcze poczekać na pełną ocenę jego występów na boisku. Na ten moment Daniel mógłby wystąpić pewnie i 45 minut, ale nie wydaje mi się to najrozsądniejszym rozwiązaniem - komentował duński szkoleniowiec mistrzów Polski.
O samym spotkaniu Daniel opowiadał: - Nie było to trudne spotkanie, bo mieliśmy przewagę z pierwszego meczu. Musieliśmy po prostu wyjść na boisko i zrobić swoje. Udało nam się i wygraliśmy, choć występ zawsze może być lepszy. Ale to dobry materiał przed kolejnymi wyzwaniami, co powinniśmy poprawić na treningach.
Next matches
Recommended
Subscribe