2026-06-25 13:49 Lilla Skórska, Adrian Gałuszka , PC Przemysław Szyszka

- Czuję wielką ekscytację - wywiad z Mateuszem Lisem

Jednym z nowych piłkarzy Lecha Poznań, który od poniedziałku przygotowuje się z Niebiesko-Białymi do nadchodzącego sezonu jest jego wychowanek, Mateusz Lis. Porozmawialiśmy z bramkarzem między innymi o jego zagranicznym rozdziale w karierze, minionym świetnym sezonie i powrocie do stolicy Wielkopolski, zapraszamy do lektury.

Już wiemy, że twoja historia w Lechu Poznań będzie miała dalszy ciąg po ośmiu latach. Wtedy, opuszczając klub byłeś nastolatkiem szukającym szansy i dalszego rozwoju, a jaki Mateusz Lis zawitał ponownie do Kolejorza teraz?

- Na pewno bogatszy o doświadczenie i dojrzały jako człowiek, mąż i ojciec. Odchodziłem jako nieco niespełniony wychowanek, któremu nie było dane zadebiutować w pierwszym zespole, więc ta droga była nieco kręta. W przypadku niektórych zawodników wszystko przebiega książkowo, od akademii, przez występy w pierwszej drużynie, aż po transfer zagraniczny. U mnie to było troszeczkę inaczej, ale jak to w piłce, każdego ścieżka jest inna i najważniejsze, że tu jestem.

Zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że trafiasz do Lecha w swoim najlepszym okresie w dotychczasowej karierze?

- To jest dobry moment na taki ruch, bo obie strony dokładnie tego poszukiwały. Nie jestem ani młodym, ani starym zawodnikiem, tym bardziej jako bramkarz. Pozostaje kwestia zdrowia i prowadzenia się, spokojnie czeka mnie jeszcze kilka lat gry na najwyższym poziomie. Sam czuję, że znajduję się w „peaku” swojej kariery i liczę na podtrzymanie tego oraz dalszy rozwój, każdemu wyjdzie to wtedy na dobre.

Pytanie o tyle zasadne, że Göztepe skończyło sezon Süper Lig na szóstym miejscu, a po raz ostatni wyżej było w 1971 roku. Ty sam zostałeś bramkarzem z największych liczbą czystych kont w całej lidze, mocno dystansując na tym polu konkurencję.

- Było blisko, żeby to historyczne osiągnięcie jeszcze poprawić, bo piąte miejsce dawałoby grę w pucharach, a zabrakło nam do niego dwóch punktów. Przytrafił nam się słabszy moment i nie skorzystaliśmy z okazji. Patrząc całościowo na drużynę można było jednak zaliczyć ten sezon do bardzo udanych. Myślę, że wycisnęliśmy maksa, nikt nie zakładał, że będziemy walczyć o taką pozycję i cieszę się, że mogłem dołożyć do tego cegiełkę przez liczby, czyste konta czy dobry sezon. Na pewno też odbiło się to pozytywnie na zespole i na tym miejscu w tabeli.

Dobra obrona pomaga bramkarzowi w osiąganiu wyników, to był taki nasz znak rozpoznawczy, budowaliśmy na nim swoją grę. Jako Göztepe dysponowaliśmy jednym z najniższych budżetów płacowych w lidze, ale pozostawaliśmy zdrowo zarządzanym klubem, co jak wiadomo w Turcji nie jest regułą. Dużo się tam obiecuje na papierze, ale czasem z egzekwowaniem tego jest już gorzej. Sam czuję, że wyrobiłem sobie w tym kraju markę, po wszystkich latach śmiało mogę powiedzieć, że kibice będą mnie dobrze wspominać i moje nazwisko kojarzy się z solidnością.

Drużyna z tobą w składzie odegrała ważną rolę w wyścigu o mistrzostwo, dwukrotnie remisowaliście z Fenerbahce, a ten zespół finiszował o trzy punkty za Galatasaray. Pierwszy mecz z Fener, w którym obroniłeś rzut karny, stanowi dla ciebie jedno z najlepszych wspomnień z Turcji?

- Na pewno jeśli chodzi o ostatni sezon, to będzie to jeden z najmilej wspominanych momentów. Pełen stadion, doliczony czas gry, obroniony rzut karny przy stanie 0:0, do tego uderzony dobrze przez Taliscę, który jest świetnym piłkarzem z ciekawą karierą. Na ławce trenerskiej u rywali Jose Mourinho, no tych smaczków wokół tej sytuacji nie brakowało. Rodzina kibicowała na tym meczu z trybun, syn pewnie nie będzie pamiętał tego, jak moje nazwisko było skandowane przez cały stadion, ale to jest coś, co zostanie ze mną do końca zycia.

Sporo satysfakcji sprawił mi także pierwszy sezon w Göztepe jeszcze na zapleczu, kiedy wywalczyliśmy awans. Feta i świętowanie sukcesu to zawsze są piękne chwile, kibice byli bardzo głodni powrotu do Süper Lig. W kolejnych latach zagraliśmy sporo świetnych spotkań, potrafiliśmy stawić czoła nawet tym najmocniejszym rywalom, wygraliśmy między innymi na Besiktasie. Na pewno tych dobrych momentów było znacznie więcej, niż tych w drugą stronę.

O twoim statusie w tym klubie najlepiej świadczył fakt, że po transferze definitywnym do niego błyskawicznie otrzymałeś opaskę kapitańską. Jak istotny w tym kontekście okazał się właśnie ten pierwszy sezon spędzony w drużynie, jeszcze na zapleczu podczas wypożyczenia z Southampton?

- To nie jest takie proste, żeby obcokrajowiec został kapitanem po tak krótkim czasie. To kolejny dowód marki, o której wcześniej rozmawialiśmy, ale i zaufania, jakie otrzymałem od klubu. Ja się cieszyłem na tę odpowiedzialność, pozostaję jednak głodny dalszych sukcesów.

Warto zostać na dłużej przy samej Süper Lig, w której rozegrałeś ponad sto meczów. W tej lidze nie brakuje gwiazd, takich jak Victor Osimhen, Leroy Sane czy Sofyan Amrabat, ale jak ty byś scharakteryzował te rozgrywki?

- To bardzo ofensywna liga, tureckie kluby lubią w mocne nazwiska. Wiele drużyn posiada jakościowych zawodników na skrzydłach czy innych przednich formacjach. Taktycznie można dużo zyskać, jeśli do sześćdziesiątej minuty wytrzymasz i unikniesz straty głupiej bramki. W późniejszym etapie meczu zdarza się, że rywale nieco siadają, pojawia się więcej przestrzeni i możesz poszukać swojej szansy. Troszeczkę ubolewałem nad tym, że w Polsce praktycznie nikt nie pokazywał tych rozgrywek, to wpływa na ich postrzeganie i zainteresowanie nimi w naszym kraju. Szkoda, bo to ciekawa liga, zawsze się dużo dzieję czy to w kontekście walki w czubie tabeli, czy na jej dole. Oczywiście, zdarzało się, że polscy dziennikarze do mnie docierali, interesowali się moimi losami, ale faktem jest, że pokazywanie tych spotkań u nas również by pomogło.

Wracasz do Poznania po ośmiu latach, a w tym okresie zdążyłeś zebrać dużo doświadczenia nie tylko w kraju, ale i Turcji, Francji czy Anglii. Jak istotnym argumentem przy tym ruchu była więc także sama chęć powrotu do Polski po dłuższym czasie spędzonym na obczyźnie?

- Nie na tyle, żeby się tym kierować w pierwszej kolejności, nie byłem aż tak skupiony stricte na powrocie do kraju. Mieszkaliśmy w super miejscu, żyło się nam dobrze, chociaż nie ukrywam, że zawsze czułem mocne przywiązanie do Polski. Uważam, że wszystko idealnie się zgrało: powrót do klubu, w którym nie tylko się wychowałem, ale także mierzącego w najwyższe cele, walczącego o Ligę Mistrzów. Ciężko było znaleźć znaki zapytania czy negatywy przy podejmowaniu decyzji, wszystko zagrało.

Jak bardzo ciągnęło cię do samego Poznania w trakcie tego okresu poza Polską?

- Moja żona oraz jej rodzice są ze Swarzędza, więc każdy przyjazd do kraju oznaczał kierunek Poznań. Wszystko automatycznie sprowadzało się do tego, że było mi tu najbliżej, jest to w pełni naturalne.

Z tego co sam mówiłeś w wywiadach śledziłeś również mocno polską ekstraklasę, jakie były to twoje przemyślenia co do naszej ligi i jej rozwoju z perspektywy zza ekranu?

- Cały czas na bieżąco oglądałem ekstraklasę i pierwszą ligę z racji na Wisłę Kraków, zdecydowanie bliżej mi do tego, niż do śledzenia meczów innych lig. Raczej nie dla mnie, żeby włączyć Everton z Liverpoolem, bardziej interesuje mnie to, czego sam miałem okazję spróbować. Znam wielu ludzi w polskiej piłce, więc na pewno też teraz cieszę się na moment, żeby znowu jej dotknąć. Nasza ekstraklasa jest kapitalnie opakowana, dużo dobrego w tej kwestii robi też Canal+, bardzo lubię obejrzeć "Super Piątek" czy "Ekstraklasę po godzinach". Liga się rozwinęła, wpływ na to miała także Liga Konferencji, która okazała się złotym strzałem dla naszych klubów. Jej poziom poszedł do góry, widać to po piłkarzach, którzy do niej trafiają.

Co Mateuszowi Lisowi dał ten wcześniejszy, blisko roczny pobyt w francuskim Troyes? Sezon z pewnością był niełatwy dla całego klubu, bo zakończył się spadkiem z Ligue 1.

- Dla piłkarza zawsze najważniejsza jest gra i regularność, więc mogło być tutaj lepiej pod tym kątem. Dziesięć meczów na poziomie francuskiej ekstraklasy jednak dużo mi dało, absolutnie nie patrzę na ten czas przez pryzmat tego, że to było nieudane wypożyczenie czy coś mi się tam nie udało. Staram się z jednej strony patrzeć na pozytywy, a z drugiej znaleźć przyczyny, co sam mogłem zrobić lepiej. Całościowo jestem zadowolony z tego, że ta Francja była w moim życiu, poznałem kulturę, kolejny kraj i nowych ludzi, miałem okazję pograć na najwyższym poziomie.

A jak patrzysz na swój rozdział w Southampton? To po prostu także kolejny etap, który doprowadził cię do innych celów?

- Wszystko jest zapisane na górze i myślę, że gdyby nie Anglia, to nie byłoby mnie dziś w Lechu. Każda decyzja ma swój skutek i wszystkie kroki, które wykonałem w karierze były po coś i najważniejsze, że dały pozytywny efekt.

Czujesz małą ekscytację myśląc o najbliższych tygodniach czy miesiącach?

- Nawet niemałą. Dużo się dzieję, pierwsze dni w klubie są bardzo ekscytujące, chciałoby się porozmawiać ze wszystkimi. Jest trochę spraw do połapania, także w życiu prywatnym, więc na pewno to intensywny czas. Od poniedziałku, jak zacznie się obóz we Wronkach powinno być troszeczkę spokojniej, wszyscy będziemy w jednym miejscu i to będzie dobry okres, żeby poznać się z drużyną i żeby aklimatyzacja płynnie przebiegła. Nie czuję małej ekscytacji, czuję wielką ekscytację.

Rozmawiali Lilla Skórska i Adrian Gałuszka

Next matches

Saturday

25.07 godz.20:15
Lech Poznań
vs |
Cracovia

Saturday

01.08 godz.00:00
Wieczysta Kraków
vs |
Lech Poznań

Recommended

Newsletter

Subscribe

More

KKS LECH POZNAŃ S.A.
Enea Stadion
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
tel.  61 886 30 30   (10:00-17:00)

Infolinia klubowa: Tel: 61 886 30 00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

We use cookie files

We use cookies that are necessary for visitors to our website to take advantage of the services and features available. We also use cookies from third parties, including analytics and advertising cookies. Detailed information is available in "Cookie Policy". In order to change your settings, please use the CHANGE SETTINGS option.

Accept optional cookies

Reject optional cookies

Privacy settings

Required

Necessary cookies enable the correct display of the site and the use of basic functions and services available on the site. Their use does not require the users' consent and they cannot be disabled within the privacy settings.

Advertising

Advertising cookies (including social media files) allow us to present information tailored to users' preferences (based on browsing history and actions taken,advertisements are displayed on the site and on third-party sites). They also allow us to measure the effectiveness of advertising campaigns of KKS Lech Poznań S.A. and our partners.

You can change or withdraw your consent at any time using the settings available in privacy settings.

Analitical

Advertising cookies (including social media files) allow us to present information tailored to users' preferences (based on browsing history and actions taken,advertisements are displayed on the site and on third-party sites). They also allow us to measure the effectiveness of advertising campaigns of KKS Lech Poznań S.A. and our partners.

You can change or withdraw your consent at any time using the settings available in privacy settings.

Save my choices