Mateusz Lis wrócił do Lecha Poznań i w czwartkowy wieczór oficjalnie zadebiutował w barwach Kolejorza. - To było dla mnie coś wyjątkowego, tym bardziej, że zdobyłem trofeum. A tego mi nikt nie odbierze - uśmiecha się doświadczony bramkarz, który pomógł w pokonaniu Górnika Zabrze 3:1 w boju o krajowy Superpuchar.
Ciekawostka jest taka, że poprzedni Superpuchar Niebiesko-Biali wywalczyli w 2016 roku i wtedy Lis także znajdował się w kadrze meczowej podczas rywalizacji z Legią Warszawa (4:1) przy Łazienkowskiej w stolicy. Siedział wówczas na ławce rezerwowych.
- Darek Formella przysłał mi nawet dzisiaj zdjęcie sprzed dziesięciu z tym talerzem, który jest za wygranie tego spotkania. Teraz jednak mogłem oficjalnie zagrać. To było dla mnie coś wyjątkowego. Bardzo długo czekałem na ten moment. Kiedy byłem w Akademii Lecha, to późniejsze wypożyczenia miały mnie przygotować do debiutu, który miał nastąpić znacznie wcześniej. Wtedy jednak to się nie udało i musiałem poczekać kilka lat. Tym bardziej cieszę się, że ten wyjątkowy moment zakończył się zwycięstwem i zdobyciem trofeum. Tego już nikt mi nie odbierze - opowiada po swoim formalnym debiucie w pierwszej drużynie Kolejorza Mateusz Lis.
Mecz nie rozpoczął się po jego myśli, bo nie minął kwadrans i Lech przegrywał 0:1, musiał wyciągać piłkę z siatki. - Początek nie był dla mnie wymarzony, bo byłem praktycznie bez kontaktu z piłką, a straciliśmy bramkę. Jako drużyna świetnie jednak zareagowaliśmy, pokazaliśmy charakter i zagraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Uważam, że w pełni zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Dla mnie osobiście to pierwsze trofeum do gabloty, więc jestem bardzo szczęśliwy - komentuje 29-latek.
- Zdecydowanie czekałem na ten pierwszy kontakt z piłką. Bardzo mi na nim zależało, bo graliśmy przy świetnej publiczności. Jako wychowanek Lecha, po tylu latach, chciałem dobrze rozpocząć występ przed tymi kibicami. Te późniejsze udane interwencje pomogły mi złapać większy spokój i pewność siebie - dodaje.
Lis zgrywa się z kolegami z defensywy. Przed nim grali jako środkowi obrońcy Wojciech Mońka oraz inny debiutant - Terry Yegbe. - Obaj to świetni piłkarze. Nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Oczywiście potrzebujemy trochę czasu, żeby się zgrać, bo zarówno ja, jak i Terry jesteśmy nowi w zespole. Ale spokojnie, każdy trening, każdy mecz i każdy dzień spędzony razem będzie sprawiał, że nasza współpraca będzie wyglądała coraz lepiej - podsumowuje.
Next matches
Tuesday
21.07 godz.19:00
Aarhus GF
Lech Poznań
Recommended
Subscribe