Poznajcie lepiej nowego asystenta trenera Lecha Poznań, Andy’ego Parslowa. Przed piątkowymi zajęciami Anglik spędził z nami trochę czasu, opowiadając o swojej dotychczasowej karierze trenerskiej, obszarach, za które będzie odpowiedzialny w Kolejorzu oraz o tym, skąd wzięło się jego zainteresowanie stałymi fragmentami gry.
- Mój pradziadek grał w West Hamie United, ale nie miało to takiego bezpośredniego wpływu na moje zainteresowanie piłką. I tak kochałem ją od dziecka, grałem kiedy tylko mogłem i dotarłem na juniorskim etapie do drużyny U-18. Byłem napastnikiem, dosyć szybkim, w pewnym momencie występowałem nawet w Tottenhamie, ale już w wieku osiemnastu lat stanąłem przed pewnym wyborem. Wiedziałem, że nie czeka mnie profesjonalna kariera, mogłem więc albo pograć kilka lat, łącząc to z innym zajęciem i później zacząć pracę jako trener, albo uczynić to od razu.
- Zaczynałem jako trener dzieciaków, uczyłem równocześnie w szkole podstawowej i zdobyłem wykształcenie wyższe na uniwersytecie. Jeśli chodzi o akademie, rozpocząłem pracę w Brentfordzie, następnie były trzy lata w Watfordzie, skąd trafiłem do Wimbledonu. Tam udało mi się mocno rozwinąć rozumienie taktyczne, zacząłem także mocno się interesować stałymi fragmentami gry i po pewnym czasie Mark Robinson zaproponował mi dołączenie do pierwszej drużyny. Oficjalnym stanowiskiem był trenera od stałych fragmentów gry, ale moje spektrum codziennych zajęć było znacznie szersze. Dużo działałem boiskowo i szkoleniowo, a w kolejnych latach to też zależało od klubu, w którym się znajdowałem. Przykładowo w Swansea mieliśmy więcej zasobów ludzkich, więc te proporcje poszły mocniej w kierunku stałych fragmentów. W dalszym ciągu pomagałem w wielu obszarach, zawsze dążąc do zachowania pewnego balansu.
- W okresie covidowym zacząłem coraz mocniej i mocniej wgryzać się w ten temat, głównie z powodu dużej ilości wolnego czasu. Oglądałem mnóstwo różnych rozwiązań, nagrań, rozwijając własne pomysły odnośnie tego elementu i po lockdownie wprowadzałem je w życie już w akademii Wimbledonu. Posiadałem wtedy licencję UEFA A, byłem więc w podobnej pozycji, co wielu innych trenerów, poszukiwałem jednak czegoś, co pozwoli mi się wyróżniać. Stałe fragmenty stały się taką rzeczą, bo w tamtym okresie zajmowały się nimi specjalistycznie w Anglii może pięć czy sześć osób. Widać tam jednak ogromny wzrost znaczenia tego zagadnienia, bo teraz w całej Premier League może trzy kluby nie dysponują tego typu trenerami, to też powszechna praktyka w Championship.
- W klubach na Wyspach Brytyjskich ludzie mocno posiłkują się faktami, liczbami i danymi. Przychodząc więc do Sheffield zdawałem sobie sprawę, że to zespół, którzy radzi sobie najgorzej w obronie stałych fragmentów gry w całej lidze. Było to już w trakcie sezonu, musieliśmy więc szybko poprawić się w tym elemencie, zadziałać sprawnie i to się udało. Historia w Swansea także była o tyle nietypowa, że ta drużyna wyglądała najsłabiej, jeśli chodzi o gole strzelane po swoich stałych fragmentach i tu też dokonaliśmy odpowiednich zmian. Dobrze jednak przychodzić do miejsca, w którym nie trzeba gasić pożaru w żadnym z tych aspektów.
- Pierwsze dni w tym klubie przebiegają naprawdę dobrze. Dobrze trenujemy, możemy być naprawdę zadowoleni z jednostek, które za nami, drużyna mocno pracuje, panuje w niej dużo pozytywnej energii. Ze swojej stronnych wyznaczyłem piłkarzom trzy cele do realizacji na koniec sezonu. Nie chcemy na pewno dokonywać radykalnych zmian w kontekście stałych fragmentów, będziemy wykonywać raczej małe kroki, które mają sprawić, że będziemy bardziej niebezpieczni w ataku i solidni w obronie. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest obszar, który ekscytuje, ale musimy wyrobić sobie do pracy nad tym elementem odpowiednią mentalność. Z drugiej strony, bardzo się cieszę, że już mogę pracować także szkoleniowo nad wszystkimi fazami gry, że ten obszar, za który czuję się odpowiedzialny jest bardzo szeroki. Tak też działam już boiskowo.
Trochę ludzi pytało mnie o taniec wykonany w szatni w Swansea (śmiech). Jeśli zdobędziemy w tym sezonie dwa trofea, powtórzę go także w Poznaniu.
Next matches
Saturday
31.01 godz.20:15
Lech Poznań
Lechia Gdańsk
Tuesday
03.02 godz.20:30
Piast Gliwice
Lech Poznań
Recommended
Subscribe