Żmudna rehabilitacja, setki godzin przepracowanych z fizjoterapeutami oraz ciągła walka o to, by wrócić do pełni zdrowia. To od dziewięciu miesięcy rzeczywistość piłkarza Lecha Poznań, Radosława Murawskiego, który przebywa z drużyną mistrzów Polski na zgrupowaniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Doświadczony lechita na razie trenuje indywidualnie, ale jego powrót do treningów w pełnym wymiarze jest już blisko.
W przypadku zawodnika, który odgrywa w Kolejorzu równie istotną rolę na boisku, co poza nim mogliśmy mówić o podwójnej, wielomiesięcznej stracie dla całego zespołu. Środkowy pomocnik nie był bowiem w stanie sportowo wspomagać kolegów na samym finiszu mistrzowskiej kampanii oraz od początku obecnego sezonu na trzech frontach. Do tego trzeba pamiętać o jego wpływie na szatnię, w której także siłą rzeczy nie gościł w tym okresie tak często, co zwykle.
W Abu Zabi - chociaż indywidualnie - intensywnie pracuje w siłowni Al Raha Beach Hotel oraz obiektach Zayed Sports City, ale co istotne, czyni to przy codziennym kontakcie ze wszystkimi zawodnikami Niebiesko-Białych.
- Bardzo tęskniłem za każdą chwilą z chłopakami i drużyną, takim codziennym rytuałem. Po kontuzji poświęcasz się, żeby wrócić do zdrowia, ale robisz to w odosobnieniu, przez co zatracasz ten kontakt. Starałem się go utrzymywać, przyjeżdżać do klubu na kawę i pogadać, ale to nie to samo, bo w każdej minucie dzieją się różne rzeczy, zarówno te zabawne, jak i trudne. Tak właśnie budujesz te relacje i brakowało mi tego - twierdzi autor 232 występów w polskiej ekstraklasie.
Jesienią dwukrotny mistrz Polski z Lechem Poznań mógł mówić o ogromnym pechu. Niezbędna po kilkunastu tygodniach rehabilitacji okazała się druga operacja mięśnia przywodziciela, a tę Murawski przeszedł w położonym w Finlandii Turku u cenionego eksperta, doktora Lasse Lempainena. Uraz okazał się bowiem poważniejszy, niż pierwotnie zakładano.
Październikowy zabieg, następująca po nim stopniowa aktywna rekonwalescencja, powrót do biegania, zajęcia z trenerami przygotowania motorycznego. 31-latek zmuszony był przejść podobną drogę do tej z połowy roku, co musiało stanowić duże rozczarowanie.
- Krótko przed decyzją o operacji czułem się dobrze, ale jak dochodziło do kopania piłki wiedziałem, że coś jest nie tak. Zagryzałem zęby, próbowałem przyzwyczaić się do bólu, myślałem, że nie wszystko będzie idealnie, ale ostatecznie okazało się, że zabieg jest do poprawki - tłumaczy Murawski.
- Teraz jest inaczej, bo rezonans potwierdza moje dobre odczucia. Trochę jeszcze czasu na powrót do treningów z drużyną potrzebuję, jeszcze nie jest perfekcyjnie, ale za miesiąc z hakiem ten moment powinien nastąpić. Dlatego tym bardziej cieszę się, że już teraz miałem szansę tu przyjechać i mogę tu dochodzić do siebie, bo warunki ku temu mam kapitalne, coraz więcej robię i każdy dzień przynosi progres – patrzy w przyszłość z optymizmem piłkarz środka pola.
Next matches
Saturday
31.01 godz.20:15
Lech Poznań
Lechia Gdańsk
Tuesday
03.02 godz.20:30
Piast Gliwice
Lech Poznań
Recommended
Subscribe