Piłkarz Lecha Poznań, Radosław Murawski pozostanie w szeregach dziewięciokrotnych mistrzów Polski jeszcze przez przynajmniej dwa lata. W czwartkowe popołudnie poinformowaliśmy o przedłużeniu umowy z doświadczonym pomocnikiem, a z tej okazji porozmawialiśmy z Lechitą o wybranych momentach z jego dotychczasowego rozdziału w Kolejorzu.
Misją klubu na stulecie było zdobycie mistrzostwa Polski, a w tym celu nasi szefowie poszli va banque i to się później opłaciło. Ja przychodziłem z poczuciem, że swoją grą będę w stanie wnieść dużo dobrego do drużyny, aby wróciła ona na piedestał. Towarzyszyła mi myśl, żeby nie tylko ten sezon miał wyjątkowy charakter, ale także żeby kolejne lata takie były. Od tego czasu stworzyliśmy coś fajnego i po kilku wcześniejszych mniej udanych latach dla Lecha Poznań jego kibice mogli ponownie z chęcią przychodzić na stadion i utożsamiać się z klubem.
.jpg)
Wszystko rozpoczęło się od trudnej i wyboistej drogi. Mniej grałem, trener nieco rzadziej na mniej stawiał, ale mam taki charakter, że robię swoje i każdego dnia patrząc rano w lustro nie chcę mieć do siebie pretensji. Wykonujesz swoją robotę na sto procent i pozostajesz gotowy, dajesz jak najwięcej argumentów, żeby dostawać szansę, natomiast czasami są sytuacje, kiedy się nie gra. Trzeba wtedy zakasać rękawy, iść do przodu i zachować konsekwencję.
To było piękne. Między innymi dlatego przyszedłem do Lecha, bo wiedziałem, że tu mam szansę na zdobycie czegoś. Całą karierę budowałem na ciężkiej pracy i jako piłkarz zawsze dążysz, żeby sięgnąć po coś dużego i przypieczętować ten wysiłek. Chciałem poczuć, jak to jest wygrać trofeum, a dźwignięcie tego pucharu stanowiło fantastyczną sprawę.
.jpg)
Na początku dużo osób w Polsce traktowało te rozgrywki trochę prześmiewczo, ale po czasie ludzie doszli do wniosku, że grają w nich mocne kluby z czołowych lig. Nie jest to takie proste, żeby tam wygrywać. Ja się cieszę z jednego powodu, że przystępując do rywalizacji na tym froncie nie jesteśmy tylko jednym z wielu klubów w Lidze Konferencji, ale wnosimy do niej realną wartość. Losując naszą drużynę nikt nie myślał, że trafił im się łatwy przeciwnik, do którego się przyjedzie, strzeli pełno goli i wygra bez problemów. Myślę, że rywale podchodzili do nas z szacunkiem i tak też będzie w przyszłości w Europie. Marka Lecha Poznań jest znana i to wszystko idzie do przodu.
.jpg)
Zespołowo oczywiście były to najcięższe chwile, chciałbym je wymazać z pamięci, odcisnęły mocne piętno na mnie i całej drużynie. Wierzę, że to już na dobre za nami i się nie powtórzy. Jak w każdym zawodzie, czasem wykonujesz swoją pracę, ale raz ci idzie lepiej i jesteś chwalony, osiągasz sukcesy, a czasami efekty są gorsze. Wyniki rozczarowywały, więc nie dziwi, że mieliśmy też pod górkę z kibicami. Przy takiej marce, jaką jest Lech Poznań nie masz prawa grać aż tak słabo. Koniec końców musisz radzić sobie z wyjściem z kryzysu. Są zespoły w ekstraklasie, które dałyby się pokroić za to piąte miejsce, ale my takim nie jesteśmy. Jeśli mistrzostwo nie jest nam dane, chcemy chociaż grać w pucharach, więc tamtą lokatę traktowaliśmy jak tragedię. Mieliśmy potencjał na coś znacznie większego, dlatego zawód po ostatnim meczu był tak duży.
.jpg)
Jak patrzę na to zdjęcie, to mam ciarki na całym ciele, dlatego że wiem, ile ciężkiej pracy nas to mistrzostwo kosztowało. Tamten sezon dał nam wszystkim ogromną satysfakcję, w jego trakcie nie brakowało momentów zwątpienia. Na samym finiszu prowadziliśmy w Radomiu 2:0, a wypuściliśmy zwycięstwo z rąk i każdy mówił, że już straciliśmy szansę. Mimo wszystko odwróciliśmy losy ligi i wiadomo, że chciałoby się zapewnić sobie tytuł wcześniej, natomiast ten finał z Piastem Gliwice był niesamowity. W końcówce rywale jeszcze mieli swoją okazję, musieliśmy się bronić i jak wygrywasz w takich okolicznościach, euforia jest ogromna. Na takie momenty się pracuje.
Tamte rozgrywki były swojego rodzaju dotychczasowym punktem kulminacyjnym mojej kariery. Nie tylko po trofeach widać, że poszło coś do przodu, ale czułem to także po samej grze i stylu, jaki prezentowałem. To jest zasługa całego sztabu, który mi pomógł w tym wszystkim, dostrzegając to, czego nie dostrzegli ludzie na wcześniejszych etapach i tym samym przyłożył swoją rękę do mojego rozwoju jako piłkarza. Z reguły w tym wieku już korzystasz ze swoich narzędzi i mocnych stron, starasz się je eksponować. Ja dzięki wsparciu trenerów dodatkowo zyskiwałem.
.jpg)
Kiedyś byłem taki, że planowałem wiele kroków do przodu, to normalne kiedy jest się ambitnym człowiekiem. Po tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnim czasie, dużo się u mnie pozmieniało. Teraz żyję każdym kolejnym dniem, tak do tego podchodzę. Kiedy się budzę i czuję się dobrze, myślę sobie, że to będzie mój dzień i to będzie fajny dzień i jestem gotowy, żeby dać z siebie maksa. Dzisiaj jestem tu po to, by przepracować mocny trening z drużyną, przygotować siebie i ją do tego, żebyśmy w następnym meczu osiągnęli sukces. Kontuzja mi pokazała, że kilka razy planowałem powrót, byłem już blisko, a później coś złego się działo, więc stałem się ostrożniejszy przy wybieganiu myślami w przyszłość.

Next matches
Saturday
02.05 godz.20:15
Motor Lublin
Lech Poznań
Recommended
Subscribe