Lech Poznań ma serię siedmiu kolejnych ligowych wygranych u siebie nad Lechią Gdańsk. W naszym cyklu przypomnimy dziś ostatnią z nich, kiedy trenerem Kolejorza był już Niels Frederiksen. Czy ta passa zostanie podtrzymana w sobotę?
Gdańszczanie ostatni raz triumfowali na Enea Stadionie przy Bułgarskiej w PKO BP Ekstraklasie ponad siedem lat temu. Dokładnie 4 listopada 2018 pokonali gospodarzy 1:0, było to ostatnie spotkanie na ławce trenerskiej Lecha Ivana Djurdjevicia. Od tego momentu siedem kolejnych gier ligowych padło łupem poznaniaków, którzy kolejno wygrywali: 2:1, 2:0, 3:2, 3:0, 2:0, 5:0 oraz 3:1. I tym ostatnim bojem się zajmiemy.
3 sierpnia 2024 Niebiesko-Biali podejmowali Lechię w trzeciej kolejce sezonu. Wcześniej w debiucie trenera Nielsa Frederiksena ograli u siebie Górnika Zabrze 2:0. Potem był wyjazd do Łodzi i porażka z Widzewem 1:2. Dalsza część jesieni była fenomenalna w wykonaniu Kolejorza, ale mowa o momencie, w którym z nowym szkoleniowcem na ławce drużyna dopiero się rozpędzała. I już z Lechią zagrała bardzo efektownie.
Zacytujmy zresztą fragment relacji z Głosu Wielkopolskiego autorstwa redaktora Macieja Lehmanna:
- W sobotę rano Udinese ogłosiło transfer Jespera Karlstroema, za którego Lech Poznań otrzyma 2,5 mln, a wieczorem bez swojego podstawowego pomocnika poznaniacy rozgromili Lechię Gdańsk 3:1. Trzeba przyznać, że już dawno lechici nie mieli tyle werwy i pozytywnej energii. Grali szybko, efektownie i przede wszystkim skutecznie. Beniaminek Ekstraklasy pozostawił gospodarzom wiele wolnej przestrzeni, co podopieczni Nielsa Frederiksena, bezlitośnie wykorzystali. Szczególnie pierwsza połowa była kapitalna w wykonaniu gospodarzy. Już w 3. minucie Mikael Ishak dał prowadzenie. Kolejne sytuacje mnożyły się i jeszcze przed przerwą padły dwa gole - wynik podwyższyli Dino Hotić oraz Ishak, który miałby szansę na hat-tricka, ale po godzinie został zmieniony.
Warto dodać, że w Lechu zadebiutowali wówczas skrzydłowy z Finlandii Daniel Håkans, a także młodziutki stoper Wojciech Mońka. Ten ostatni w doliczonym czasie gry próbował blokować strzał Karła Wendta i futbolówka po rykoszecie wpadła do siatki. W ten sposób skończyło się niezagrożoną w żadnym momencie wygraną lechitów 3:1.
- Pamiętam, kiedy dwa tygodnie temu po pierwszym domowym meczu w tym sezonie mówiłem, że to było jasne i oczywiste zwycięstwo z naszej strony. Dzisiaj było podobnie i mogę powtórzyć te słowa. Jestem usatysfakcjonowany, nie tylko ze względu na trzy zdobyte bramki. Ale przede wszystkim dlatego że graliśmy w dobrym tempie, ofensywnie, na wysokiej intensywności - podsumowywał trener Frederiksen, który rozpoczynał wówczas marsz po mistrzostwo Polski 2025.
Next matches
Tuesday
03.02 godz.20:30
Piast Gliwice
Lech Poznań
Recommended
Subscribe