2017-05-25 07:46 Jan Rędzioch , PC Archiwum Lech Poznań

Z warszawiaka lechita

Henryk Mikołajewski urodził się w gorącym dla Polski okresie przedwojennym. Miało to miejsce 4 lipca 1938 roku w Warszawie i z pewnością mieszkałby tam długo, a może i nadal, gdyby nie splot wielu wydarzeń historycznych i rodzinnych. Mały Henio wzrastał w okupowanej stolicy i, chcąc nie chcąc, biernie uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. 

Być może ktoś inny przypisałby sobie nawet w nim czynne działania i dziś dumnie wypinał pierś po powstańcze odznaczenia. Jego rodzina, jak wielu warszawiaków, straciła w powstańczych walkach swoje lokum i niemal cały dobytek. A że po wojnie o mieszkania w Warszawie było trudno, Mikołajewscy ruszyli na Ziemie Odzyskane na Warmię.

Tam zamieszkali w pięknie położonej nad Jeziorem Drwęckim Ostródzie. Tam właśnie Henryk i jego młodsi bracia – Jerzy oraz Zbigniew, rozpoczynali swoją przygodę z futbolem. Jurek nie przebił się powyżej III ligi i grał w lokalnych klubach, ale już Zbyszek stał się solidnym ligowcem w Zawiszy Bydgoszcz i Arkonii Szczecin. Jako pierwszy piłkarskie treningi w 1954 roku w Sokole Ostróda rozpoczął, co oczywiste, pierworodny – Henryk. Początkowo w juniorach, szybko trafiając jednak do trzecioligowej kadry pierwszego zespołu. Występował też w reprezentacji województwa olsztyńskiego.

Był lewoskrzydłowym obdarzonym niezłymi warunkami fizycznymi, dobrym technicznie i bardzo pracowitym na treningach. Czas służby wojskowej spędził w ostródzkim Grunwaldzie w latach 1958-59, po czym wrócił do Sokoła. Gdy edukował się w olsztyńskim Technikum Kolejowym, poznał dyrektora szkoły Jana Masztalera – późniejszego prezesa Warmii Olsztyn i jednocześnie ojca Jerzego (trenera i wykładowcę akademickiego), Bohdana (uczestnika Mundialu 1978) i Sławomira (ligowca opolskiej Odry) – znanych postaci w polskim futbolu.

To właśnie pan Jan gorąco namawiał Mikołajewskiego do gry w olsztyńskiej Warmii i prawie mu się to udało. Ale szybsi okazali się ludzie Kolejorza – niezmordowany „poławiacz pereł” Antoni Skowroński i trener Henryk Czapczyk, który zresztą sam do Warmii wkrótce trafił. Dla młodego chłopaka był to nie tylko świadomy powrót do dużego miasta, ale przede wszystkim tak oczekiwana gra w ekstraklasie, do której właśnie Lech po trzech sezonach powrócił. Starannie przygotowano się do ligowych spotkań, zwłaszcza tego inauguracyjnego z aktualnym Mistrzem Polski – Ruchem Chorzów.

Debiut Mikołajewskiego pod każdym względem wypadł znakomicie. W zimowej scenerii 19 marca 1961 roku, dokładnie w rocznicę powstania klubu, piłkarze sprawili prezent nie tylko sobie i działaczom, ale przede wszystkim 20-tysięcznej widowni. Lech zwyciężył sensacyjnie 1:0 po bramce innego debiutanta – Lucjana Gojnego. Właśnie ta dwójka nowicjuszy w Kolejorzu musiała zastąpić najlepszych wówczas napastników – kontuzjowanych Teodora Aniołę i Janusza Gogolewskiego. Anioła przez kontuzję do futbolu praktycznie już nie wrócił, ale Mikołajewskiemu było dane jeszcze zagrać z tą legendą Kolejorza w jego ostatnim ligowym występie z Cracovią. Poznał i inne znakomitości Lecha – Władysława Sobkowiaka, Zygfryda Słomę czy Floriana Wojciechowskiego.

Po pierwszych kolejkach Kolejorz zajmował trzecie miejsce w tabeli, co dawało poznańskim kibicom wiele nadziei na sukces. Skończyło się jednak na odpowiadającej rzeczywistym możliwościom dziesiątej lokacie. Obok Jana Kaczmarka, Karbowiaka, Pietrzaka i Wróbla najbardziej wyróżniali się nowi gracze – właśnie Mikołajewski, Gojny i Andrzej Mroczoszek. W swoim trzecim występie, przeciwko ŁKS-owi Łódź, Mikołajewski zdobył swoją pierwszą ligową bramkę, dającą do tego zwycięstwo 1:0. Nie był typem snajpera. On raczej walczył o piłkę, zamęczał obrońców, celnie podawał, stwarzał sytuacje innym. Z czasem występował już wyłącznie w pomocy. W ciągu 3 sezonów w ekstraklasie rozegrał 45 spotkań, zdobywając dwa gole – tego drugiego w meczu z Gwardią Warszawa w 1962.

Lepszą skuteczność miał w Pucharze Polski, gdzie w 8 występach strzelił jedną bramkę. Po spadku Kolejorza z I ligi pozostał w nim do końca kariery. No, prawie do końca. Grał dla Lecha na zapleczu ekstraklasy (31 meczów), w walce o II ligę (2 gry) i w III lidze (co najmniej 23 spotkania). W sumie zaliczył ponad 100 oficjalnych występów w Kolejorzu, grywał także w reprezentacji Poznania. Z czasem na boisku pojawiał się już coraz rzadziej, bo musiał łączyć sport nie tylko z pracą zawodową, ale i nauką. Ówczesny prezes Kolejorza – legendarny Wacław Drab namawiał gorąco wszystkich sportowców swego klubu, by dalej podejmowali edukację, rozwijając się w ten sposób intelektualnie i stwarzając sobie lepsze perspektywy na przyszłość.

Mikołajewski, będąc jeszcze w Olsztynie, rozpoczął studia na Politechnice Warszawskiej, do których za namową Draba powrócił po latach już na Wydziale Budownictwa w Poznaniu. Był w tym okresie jedynym obok Włodzimierza Jakubowskiego i Andrzeja Mroczoszka studiującym w kadrze Lecha. Dyplom i tytuł inżyniera uzyskał w 1972 roku. Co ciekawe, nigdy nie było w Kolejorzu podziałów w związku z posiadanym wykształceniem, na boisku i poza nim wszyscy pozostawali dobrymi kolegami. Mikołajewski chwalił sobie szczególnie kontakty z Zygfrydem Słomą, Janem Kaczmarkiem, Henrykiem Wróblem i Lechem Stępkowskim, a spośród szkoleniowców najcieplej wspomina swego krajana ze stolicy – Edwarda Drabińskiego, nie zapominając jednak o miejscowych trenerach – Słomie, Białasie, Tarce czy Czapczyku.

Występy w pierwszym zespole zakończył na dobre 3 kwietnia 1966 roku w meczu z Lechią Gdańsk, gdy w wyniku doznanej kontuzji opuścił boisko tuż przed przerwą. Później jeszcze pojawiał się w rezerwach przez dwa sezony, ale faktyczną karierę piłkarską i w jakiś sposób też szkoleniową (był grającym trenerem) zakończył dopiero w 1974 w Obrze Kościan. Trafił tam za namową kolegi z boiska Karola Śmiłowskiego. Przez szereg lat związany był z koleją także zawodowo, bo najpierw pracował w Oddziale Drogowym Zachodniej DOKP, a później w Biurze Inwestycji DOKP.

Kończył jednak swoje zawodowe dokonania już w Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym ZREMB. Jako mały chłopak nie przypuszczał, że przyjdzie mu zamieszkać w Wielkopolsce i na zawsze związać się z jej stolicą. Tu założył rodzinę i spędził najlepsze lata swego życia. Wciąż jest uważnym obserwatorem futbolowych wydarzeń i nierzadkim gościem występów swych młodszych kolegów z Lecha na Bułgarskiej. Ze szczególną uwagą śledzi poczynania napastników i miejscowych talentów, bo - jak uważa - tych nigdy w Poznaniu nie brakowało.

Jan Rędzioch

* tekst opublikowany w programie meczowym "Heeej Lech" w sezonie 2006/2007 z informacjami aktualnymi na moment publikacji artykułu.

Next matches

Friday

26.07 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Wisła Płock

Saturday

03.08 godz.20:00
ŁKS Łódź
vs |
Lech Poznań

Recommended

Newsletter

Subscribe

More

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

This website uses cookies, which are vital for it to work properly. If you continue without changing your settings, you consent to our cookies on this device in accordance with our cookie policy.

Close