Lech Poznań wygrał 4:1 z Aarhus GF w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Tak to spotkanie skomentowali przedstawiciele Kolejorza.
- Jeżeli rozpoczynasz dwumecz od zwycięstwa 4:1 w pierwszym meczu, to jest to dobry punkt wyjścia, jeśli chodzi o spotkanie rewanżowe. Za tydzień w Poznaniu będziemy musieli dokończyć to, co zaczęliśmy tutaj w Danii. Patrzyłem na to starcie pozytywnie. Mam wrażenie, że gola strzeliliśmy w momencie, kiedy byliśmy trochę bardziej cofnięci, ale wyszła nasza jakość przy tej sytuacji na 1:0. Później graliśmy z przewagą jednego zawodnika i nieźle kontrolowaliśmy to, co się działo na murawie. Oczywiście mogliśmy jeszcze efektywniej kontrolować to, co się działo na boisku. Patrzymy jednak na wynik końcowy i jest on z naszej perspektywy naprawdę bardzo dobry.
- Nawet nie pamiętałem, że to moje pierwszego gola w Europie. To bardzo miłe. Przy obu zadziałał instynkt. W pierwszej sytuacji rozegrałem świetnie piłkę z Antkiem Kozubalem, a potem kapitalnie dograł Luis Palma. Ja w obu przypadkach skontrolowałem piłkę, dobrze przyjąłem i wykończyłem te akcje. Te mecze w europejskich pucharach są zawsze wyjątkowe, inne. Ale spokojnie, nie mamy jeszcze w kieszeni awansu. Wygraliśmy 4:1, ale przed nami jeszcze rewanż. Spodziewam się, że nasi rywale zagrają otwarte spotkanie w Poznaniu i spróbują odrobić straty, trudno, żeby było inaczej. Nie zamknęliśmy jeszcze dwumeczu.
- Strzelałem w przeszłości i to całkiem niedawnej gole z dystansu. Oczywiście skupiam się na defensywie, to moje główne zadanie. Ale jak zobaczyłem, że mam trochę przestrzeni i mogę strzelić z dystansu, to zdecydowałem się. Wyszło świetnie, mam bramkę i cieszę się z tego, choć oczywiście kluczowa jest wygrana. Fajnie mi się gra z Wojtkiem Mońką w obronie, to ogromny talent, rozumiemy się z każdym dniem coraz lepiej. To był nasz świetny występ. W Superpucharze Polski było nieźle, ale dzisiaj jeszcze lepiej. W Europie musisz być jednak uważny i nie możemy się już czuć zwycięzcami dwumeczu, jeszcze rewanż. Oni byli na początku bardziej agresywni, przesuwali piłkę szybko i nam zagrażali. Zareagowaliśmy jednak kapitalnie i pewnie wygraliśmy.
- Wynik 4:1 na terenie przeciwnika to zawsze wielka rzecz, niezależnie z kim się gra. Wiedzieliśmy, że pierwsze minuty będą należeć do przeciwnika. Mieli za sobą publiczność i ruszyli. Uczulaliśmy się, żeby nie stracić wtedy gola. To się udało, potem objęliśmy prowadzenie, a po czerwonej kartce grało się już łatwiej, zawsze tak jest. Potem jeszcze mieliśmy słabszy fragment po przerwie, ale opanowaliśmy nerwy i pewnie zwyciężyliśmy. Nie spodziewałem się, że mój kolega ze środka obrony umie tak kapitalnie uderzył z dystansu. To kolejna rzecz, której się o Terry dowiedziałem. Fajnie, bo zgrywamy się i wygląda to z każdą minutą coraz lepiej.
Next matches
Recommended
Subscribe