Juniorzy starsi mają za sobą pierwszą rundę pod wodzą trenera Damiana Sobótki. Razem ze szkoleniowcem zespołu do lat 19 podsumowaliśmy ostatnie miesiące w wykonaniu najstarszej juniorskiej grupy Lecha Poznań.
Przed startem sezonu w całej wronieckiej części Akademii Lecha Poznań doszło do sporych zmian, co też pan odczuł zostając trenerem najstarszej juniorskiej grupy. Było to dla pana spore wyróżnienie?
- Bez wątpienia, było to dla mnie wyróżnienie i też taka forma docenienia. Czułem się natomiast gotowy na nowe wyzwania i zawsze jest taka ciekawość jak się człowiek spotyka z czymś nowym, jak będzie. Na przestrzeni tej rundy mogę powiedzieć, że ta gotowość była i z tego na pewno się cieszę, z tego jestem zadowolony.
Jest pan we Wronkach od 2021 roku, wcześniej pracując w trampkarzach i juniorach młodszych. Czy objęcie juniorów starszych było dużym przeskokiem? Czy jest coś co pana zaskoczyło?
- Od początku towarzyszyła mi taka ciekawość tego, co może mnie spotkać. To, że zaczynałem od poziomu U-15, potem U-17 i teraz U-19 i też miałem styczność na co dzień z tymi zawodnikami, to pozwoliło mi szybciej wejść w tą ligę. Nie tyle, że nie czułem takiego zaskoczenia tą ligą, ile ta liga też pokazała, jaka jest, że trzeba być po prostu czujnym do końca, od pierwszej do ostatniej minuty. Możesz grać dobry mecz 70-80 minut, ale te ostatnie 10 minut może wpłynąć na wynik końcowy. I myślę, że to jest coś takiego nowego.
Fakt, że znał pan tych zawodników, mocno ułatwiło ten start?
- Zdecydowanie, bo pewne rzeczy już mieliśmy wypracowane i na boisku i poza boiskiem. Oczywiście był też nowy sztab, nowi ludzie, zatem nowy zespół zupełnie. Pewne rzeczy trzeba było doprecyzować, dokręcić i później już tylko kontynuować cierpliwie codzienną pracę.
Rozpoczynał pan sezon meczem ze Śląskiem Wrocław, a tam w składzie znaleźli się Wojciech Zborek, Eryk Śledziński, Piotr Bartczak czy Wojciech Szymczak – wszyscy ci zawodnicy w mniejszym lub większym stopniu występowali w drugim zespole. Dla pana to też taka oznaka, że ta praca idzie w dobrym kierunku?
- Raczej patrzę na to, że jest to wspólna praca w Akademii, bo są chłopcy, którzy na co dzień trenują w naszym zespole i później mogą trenować oraz grać w drugiej drużynie, a są też ci, którzy na co dzień trenują w rezerwach, grając u nas. Więc to jest wspólna praca, wspólny wysiłek. Natomiast bez wątpienia dla mnie jako trenera celem numer jeden w Akademii jest przygotować zawodnika na poziom wyższy, a jeszcze lepiej, jeżeli jest to możliwe dwa poziomy wyżej, jeżeli taka sytuacja się zdarzy. To jest nasz cel numer jeden.
Ma pan w zespole zawodników, którzy mogliby występować w młodszym zespole. Jak trudno jest jednak rywalizować z drużynami, którymi głównymi postaciami są zawodnicy z rocznika 2007? Bo przede wszystkim ten przeskok pod kątem fizyczności czy szybkości myślenia widoczny jest właśnie w wieku juniorskim.
- Wiemy już, że w Akademii te nasze zespoły są młodsze. Myślę, że czasami musimy zapłacić takie frycowe, bo ci chłopacy, na których stawiamy mają potencjał. Żeby ten potencjał rozwijać to muszą być challengowani i pewnych rzeczy muszą doświadczyć, często kosztem bramki czy przegranego meczu. Natomiast na tym też polega rozwój, żeby stawiać ich w takich wyzwaniach. Dzięki temu, że jest trudniej to my jako trenerzy i ja jako trener muszę być jeszcze lepiej przygotowany.
Jak trudno jest znaleźć balans w pracy, pomiędzy tym żeby cały czas rozwijać zawodników i dbać o to, żeby w razie potrzeby byli gotowi wspomóc drugi zespół, a jednocześnie walczyć o jak najwyższe cele?
- No i to jest sztuka. To jest sztuka połączyć ten win-win, czyli rozwój zawodnika i wyniki sportowe. Z jednej strony skupiamy się na jednostkach, a z drugiej to zespół tworzy wyniki. Kluczem na pewno jest wspólna praca pomiędzy sztabami i zespołami. Siadamy również z Łukaszem Trałką i rozmawiamy jak przygotować niektórych zawodników do meczu. Myślę, że takie planowanie kadry jest istotne. To jest pierwsza rzecz. A druga, to na pewno taka inicjatywa trenera, który musi mieć na to wizję, pomysł i nie tylko perspektywę najbliższego meczu, tylko tego, co się może wydarzyć za dwa, za trzy, cztery tygodnie.
Ten sezon też pokazuje, że ten balans udało się panu znaleźć, bo są zawodnicy gotowi w razie potrzeby przejść do drużyny rezerw, ale są też wyniki. Przez długi czas byliście liderami, a tabela na koniec roku też wygląda tak, że wszystko może się wydarzyć. Te cele na koniec rundy udało się zrealizować czy czuje pan pewien niedosyt?
- Zawsze czuję niedosyt i ta końcówka rundy tym bardziej to podkręciła. Z jednej strony ta runda pokazała nam, że mamy apetyt na więcej. Końcówka roku pozostawiła ślad, a jednocześnie dała nam taki sygnał, że musimy być czujni. Nigdy nie jesteś tak dobry jak twój najlepszy mecz, ale też nigdy nie jesteś tak słaby jak twój ostatni. Nawiązuję trochę do spotkania z Legią, bo był on naszą najsłabszą potyczką, a jednocześnie już nie mogliśmy się rewanżować, ponieważ był to ostatni mecz i to pozostawia trochę taką złość sportową, z którą będziemy musieli przezimować. Jestem przekonany jednak, że to zaowocuje.
Udało się gdzieś tam balansować, wprowadzać młodych chłopaków w coraz większym wymiarze czasowym i łączyć to też z wynikiem sportowym. Jest jeszcze jednak druga runda, jest wiosna i to, czy rzeczywiście uda się osiągnąć cele, zobaczymy na koniec sezonu.
Najlepszą pieczątką jakości pracy Akademii jest też to, co dzieje się w pierwszym zespole. Filozofia klubu i droga, którą kroczy jest od lat bardzo podobna i przynosi efekty, bo kończymy tę rundę z 5 czy 6 wychowankami w składzie. Czy to, że ważnymi punktami pierwszej drużyny Lecha są zawodnicy wychowani właśnie w naszej szkółce napawa cię dumą?
- Tak, zdecydowanie. Satysfakcjonuje mnie również, że oni odgrywają też coraz większą i poważniejszą rolę w pierwszym zespole, bo Antoni Kozubal od dłuższego czasu jest podstawowym zawodnikiem, a Wojciech Mońka czy Michał Gurgul mają teraz bardzo dobry okres. To są fajne sygnały. Droga jaką obrał Lech Poznań, ja w nią też wierzę, jestem tutaj już kilkanaście lat i też jestem przekonany, że ci nasi chłopacy, jeżeli znajdzie się czas, przestrzeń, miejsce, mają taki potencjał, żeby wskoczyć na ten poziom.
W tym sezonie jesteście zdecydowanie najlepszą ofensywą ligi. 49 goli w 17 meczach daje nam średnią 2,8 gola na mecz. Z tej ofensywy jest pan dumny najbardziej?
- Myślę, że jest to element, który wyglądał i funkcjonował najlepiej w naszym zespole. Chcemy grać w taki sposób, żeby wykorzystać jak najbardziej potencjał naszych zawodników ofensywnych. To udało się robić i analizy pokazują nam niesamowitą powtarzalność w sposobie strzelania goli, nie ma w tym przypadku i to też jest wewnętrzna satysfakcja, że tak jak się trenujesz, tak grasz. Jeżeli podtrzymamy naszą dyspozycję, ale również poprawimy te rzeczy, które nie funkcjonowały tak, jak chcieliśmy, to będziemy jeszcze mocniejsi.
No i co też ważne, niezwykle istotnymi zawodnikami też pod kątem liczb byli zawodnicy młodsi, którzy mogliby grać w tym zespole U17 – Igor Owczarek czy Hubert Smyrak.
- Styl gry był dopasowany do zawodników, żeby wykorzystywać ich potencjał i to udało się robić. Z tego też jest taka satysfakcja, że są tu chłopcy z rocznika 2009 i oni potrafili już na jesień w tej lidze się wyróżniać, co mnie bardzo cieszy i wierzę, że na wiosnę również będziemy to robić.
Ile panu dała ta runda pod kątem rozwoju?
- Dała mi dużo wiatru w żagle i jeszcze większej motywacji, żeby iść jeszcze dalej tą obraną drogą. Myślę, że praca ze starszymi zawodnikami rozwinęła mnie również jako człowieka. I ja też mam taką filozofię, że najpierw praca nad sobą jako człowiek, bo to może spowodować, że będę lepszym trenerem. Jestem w Lechu Poznań, mam naprawdę dobrych zawodników, fajny sztab, który jest bardzo zaangażowany w to co robimy.
Czego panu życzyć na ten 2026 rok?
- Życzę sobie, żeby ta pasja, którą mam, nie zgasła. Żeby zarażać nią ludzi, z którymi pracuję na co dzień. Myślę, że to jest takie dla mnie najistotniejsze. Takiej wiary w to, co robimy na co dzień, bo wiadomo, że są różne momenty. A osobiście balansu, bo to jest coś więcej niż praca. Jest to też pasja. Więc myślę, że ten balans będzie kluczowy, ale to ja muszę sam o niego zadbać.
Rozmawiał Adrian Garbiec
Next matches
Saturday
31.01 godz.20:15
Lech Poznań
Lechia Gdańsk
Saturday
07.02 godz.20:15
Górnik Zabrze
Lech Poznań
Recommended
Subscribe