2017-05-18 09:25 Mateusz Szymandera , fot. Archiwum Lech Poznań

Po prostu Florek

Mali ludzie w życiu wzbudzają zwykle wielką sympatię, choć już na boisku niskim futbolistom nie jest tak łatwo. Muszą toczyć boje z wyższymi rywalami i na pozór są na straconej pozycji. O tym, że nie wzrost decyduje o walorach boiskowych, doskonale przekonuje postać Floriana Wojciechowskiego (po lewej - przyp. Lech Poznań). 

Ze swoim mało imponującym wzrostem - 158 cm, Wojciechowski nie był wcale najmniejszym piłkarzem w dziejach Lecha. Niższym o 3 cm był Bronisław Puzowski – epizodyczny gracz, który zaliczył w barwach Kolejorza tylko jedno pierwszoligowe spotkanie. Wojciechowski tych gier miał dużo więcej, bo barw kolejowego klubu bronił przez 16 lat i całkiem zasłużenie przynależy do lechickich sław.

W gwarze poznańskiej o ludziach takiej postury mawia się: kupa lumpów, szczuna nie ma. Popularny Florek, choć mały wzrostem, to na boisku dawał się we znaki rywalom jak mało kto i na pewno doskonale był widoczny. Piłkarski strój nosił faktycznie najmniejszy, ale wszędzie było go pełno. Zwinny, zadziorny, błyskotliwy, o dobrej technice szybko zyskał uznanie poznańskiej widowni. Był jej idolem, zachowując odpowiednie proporcje, takim samym jak 30 lat później Mirosław Okoński. Co ciekawe, jego częste zagrania pod publiczkę znajdowały zrozumienie nie tylko u kibiców, ale też i u kolegów z drużyny, bo przynosiły bramkowe zdobycze.

Wywodził się z usportowionej rodziny. Dwaj jego bracia - Marian i Ryszard - także grali w ekstraklasie, a najstarszy – Leon - uprawiał kolarstwo. Marian – wychowanek poznańskiej Korony, jeszcze przed wojną zadebiutował na boiskach pierwszoligowych w barwach Śmigłego Wilno. Być może po wyzwoleniu wraz z młodszymi Ryszardem i Florianem stanowiliby niezwykłe braterskie trio w Kolejorzu, ale nie dane mu było przeżyć wojny. Już we wrześniu 1939 poległ pod Wyszkowem w wojnie obronnej jako żołnierz WP.

Florian, rzecz jasna, był za młody, by zbrojnie walczyć o wyzwolenie kraju, ale zakazany przez najeźdźcę futbol oczywiście uprawiał. Początkowo w tajemniczej drużynie Wicher, później wraz z Ryszardem już w okupacyjnych mistrzostwach Poznania w zespole Łazarza. W tej właśnie dzielnicy miasta urodził się 10 kwietnia 1927 roku i tu poznawał pierwsze tajniki piłkarstwa. Swoje skromne warunki nadrabiał ambicją i wolą walki, zwykle grywając z dużo starszymi od siebie.

Zachęcony przez Ryszarda także zawitał do reaktywowanego KKS i z czasem stał się podstawowym zawodnikiem i jednocześnie żywą maskotką drużyny. Lubił te objawy sympatii ze strony kolegów, ale rola maskotki specjalnie mu nie odpowiadała. Wojciechowscy stanowili pierwszy w ekstraklasie braterski duet w dziejach Kolejorza i rozpoczęli jednocześnie piękną kartę zapisaną przez piłkarzy o tym nazwisku, a których nigdy w Lechu przecież nie brakowało.

Florek początkowo grał w rezerwach i drużynie juniorów, ale już po roku na dobre zagościł w pierwszym zespole ówczesnego KKS-u. Debiutował w rozgrywkach klasy A w Ostrowie Wlkp. przeciw miejscowej Ostrovii, w zwycięskim meczu 4:2. Kolejne spotkania rozegrał już w walce o I ligę i swoją malutką cegiełkę do tego sukcesu dołożył strzelając w 4 meczach 4 bramki. Powoli stawał się podstawowym i niezastąpionym graczem Kolejorza.


Pierwszoligowy debiut zaliczył wraz z całą drużyną w premierowym występie Kolejorza w ekstraklasie przeciwko Widzewowi w Łodzi 14 marca 1948, uświetniając go zdobytą bramką. Odtąd aż do końca 1961 roku, z trzyletnią przerwą (1950-52) na czas wojskowej służby w Legii Warszawa i Zawiszy Bydgoszcz, pozostał wierny Lechowi. W 1950 roku był jedną z ofiar powołań do wojska, czego w Poznaniu kibice długo nie mogli przeboleć.

W tym okresie wojskowe kluby bezwzględnie korzystały z co lepszych poborowych. Florek trafił do stolicy i już w debiucie wygranym 2:1 z ŁKS-em strzelił bramkę. W Legii rozegrał 16 ligowych spotkań, zdobywając w nich 3 bramki oraz 2 gole w dwóch meczach PP. W kolejnym roku do wojskowego klubu trafił nowy zaciąg poborowych, m.in. inny lechita – Władysław Sobkowiak, i Florek popadł w pewną niełaskę.

Szybko zainteresował się nim inny wojskowy klub – Zawisza Bydgoszcz, gdzie grał do końca 1952 i bliski był wywalczenia ekstraklasy dla miasta nad Brdą. Z Zawiszą został nawet Mistrzem Polski, tyle tylko, że Wojska Polskiego. Po powrocie do Poznania odzyskał dawny wigor i ochotę do gry. Znów czarował dębiecką publikę. Popisowym jego zagraniem było błyskawiczne wypuszczenie piłki wzdłuż linii bocznej boiska, minięcie rywala i szybki bieg za futbolówką. Gdy była potrzeba, to ośmieszał kolejnego przeciwnika, by wreszcie piłka trafiła na pole karne, gdzie Teodor Anioła doskonale wiedział już, co z nią zrobić.

Wojciechowski w niebiesko-białych barwach rozegrał w sumie 211 oficjalnych spotkań – 137 w I lidze, 65 na jej zapleczu, 4 w PP i 5 w niższych klasach rozgrywkowych, strzelając 26 bramek – w tym połowę w ekstraklasie. Z racji fizycznych warunków zwykle występował w formacji ataku – najpierw na środku, a później już do końca kariery jako lewoskrzydłowy. Był znakomitym uzupełnieniem tercetu ABC, ale nigdy nie konkurował z kolegami o popularność. Był może mniej znany w Polsce niż Anioła czy Białas, ale w Poznaniu i okolicach wzbudzał nie mniejszą sympatię.

W kolejowych barwach rozegrał wiele znakomitych spotkań, ale zwykle najlepiej prezentował się przeciwko Warcie. Jesienią 1948 na Rolnej uratował w 59. minucie Kolejorzowi remis (2:2), a rok później w derbach dwie jego bramki znów dały wyjazdowy remis 2:2. Nie przestał gnębić Zielonych także podczas drugoligowej kwarantanny i w kwietniu 1959 strzelił jedyną bramkę na dębieckim stadionie. Swego ostatniego gola dla Lecha zdobył 22 maja 1960 na Golęcinie w zwycięskim meczu 1:0... jakże by inaczej - z Wartą Poznań.

Pod koniec kariery zdobywał już zdecydowanie mniej bramek, więcej zaliczał asyst i nadal czarował techniką poznańską publiczność. On po prostu bawił się piłką, choć czasem była to tylko sztuka dla sztuki. Ale takich futbolistów kocha się najbardziej. Gdy zwykle nadawano piłkarzom Lecha jakieś mniej czy bardziej wymyślne przydomki, on pozostawał niezmiennie Florkiem. Gdy w 1957 roku wraz z Kolejorzem spadał w drugoligową otchłań, postanowił wraz z kolegami pamiętającymi dawne dobre czasy przywrócić jeszcze ekstraklasę Poznaniowi. Słowa dotrzymał i z weteranami z 1948 – Zygfrydem Słomą, Władysławem Sobkowiakiem, Januszem Gogolewskim i Teodorem Aniołą - cel osiągnął. W swoim ostatnim ligowym sezonie w 1961 prezentował się znakomicie, a miał już 34 lata. Opuścił jedynie 4 mecze, wszystkie z powodu kontuzji i wszystkie zakończyły się niepowodzeniem zespołu – 3 porażki i 1 remis.

Z pewnością mógł grać dalej, ale w tamtym okresie trzydziestoletni piłkarz był dla działaczy niemal emerytem i z góry stał na przegranej pozycji w rywalizacji z młodszymi zawodnikami. Ostatecznie z boiskiem rozstał się dopiero w 1962, dotąd występował jeszcze w drugim zespole, ale z Lecha nie odszedł, bo zajął się szkoleniem trampkarzy. Jako trener młodzieży współpracował m.in. z Tadeuszem Polką, Henrykiem Czapczykiem, Edmundem Białasem czy Zygfrydem Słomą, a że nie był konfliktowym człowiekiem, dawni koledzy dobrze wspominali tę współpracę. Zmarł przedwcześnie 13 marca 1978 tuż przed ukończeniem 51 lat. Mały wzrostem, a wielki duchem piłkarz, niczym Wołodyjowski futbolu, pozostawił po sobie same dobre wspomnienia i na stałe zapisał się w historię Kolejorza. Był przykładem klubowej wierności, boiskowego zaangażowania i radości z uprawiania futbolu.

Jan Rędzioch

* tekst opublikowany w programie meczowym "Heeej Lech" w sezonie 2006/2007 z informacjami aktualnymi na moment publikacji artykułu.

Następne mecze

Środa 24.04 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Legia Warszawa
Sobota 27.04 godz.18:00
Pogoń Szczecin
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij