2017-05-02 10:00 Andrzej Kuczyński

Jeden Klub Tysiąc Historii: Bijatyka w świętym mieście z finałem w tle

Andrzej Kuczyński, znany w poznańskich (i nie tylko) mediach dziennikarz senior, który za Kolejorzem przemierzył tysiące kilometrów. Choć od lat jest na emeryturze, to po dziś dzień zdarza mu się pisać o najróżniejszych dyscyplinach sportu. Jest obecny na niemalże każdej konferencji prasowej i każdym meczu Lecha przy Bułgarskiej, które zawsze dokumentuje notatkami w swoich niewielkich notesach.

Lechowe finały Pucharu Polski. To osobny rozdział w historii klubu z kolejarską przeszłością. Tegoroczny, 2 maja na Narodowym w Warszawie jest dziesiątym. Z tego pięć wygranych. Historycznie to jeden z najlepszych wyników w kraju.

Mało kto pamięta, że właśnie w rozgrywkach o Puchar Polski Lechowi bardzo długo nie szło. Jedynie raz awansował w 1968 roku jako drugoligowiec do półfinału w którym przegrał 0:2 z Górnikiem Zabrze. Wcześniej i później często za burtę „wyrzucały” Kolejorza niżej notowane zespoły.

Aż przyszedł sezon 1979/ 1980. Lech wyeliminował kolejno: Radomiaka, Wisłę Kraków, Polonię Bytom i ŁKS Łódź. Dotarł po raz pierwszy do finału PP. Wówczas ten awans był, po trzecich miejscach w 1949. 1950 i 1978 roku, najlepszym wynikiem w historii poznańskiego klubu.

Sam mecz finałowy z 9 maja 1980 roku nie jest jednak chętnie wspominany. Na teoretycznie neutralnym terenie, w świętym polskim mieście, Częstochowie, doszło do niebywałej bijatyki. I to nie tylko na stadionie tamtejszego Włókniarza. Również na ulicach Częstochowy. „Lano” się bez pardonu wszystkim co było pod ręką. Płytami chodnikowymi, kawałkami połamanych ławek, a przede wszystkim szklanymi butelkami, bo plastikowych było niewiele.

Na stadionie nie interweniowały służby porządkowe, bo było ich niewiele. Także Milicja Obywatelska długo nie radziła sobie z rozjuszonym tłumem. Do dzisiaj uznaje się tamto chuligańskie starcie za najbardziej upokarzającą historię pisaną u boku polskiego sportu. Dopiero ściągnięcie licznych oddziałów MO z Katowic pozwoliło na przeprowadzenie meczu finałowego. Co wcale nie znaczy, iż po ich przyjeździe na trybunach zapanował spokój. W oficjalnych statystykach nie było słowa o zabitych. Gdzieś tam wspomniano, że tłum stratował jedną dziewczynę.

Byłem bezpośrednim obserwatorem wydarzeń w Częstochowie przed 37 laty. I rad jestem, że szczęśliwie udało mi się powrócić do Poznania. Jestem przekonany, że zginęło tam wówczas przynajmniej kilka osób.

Ci, którzy znają historię wzajemnych relacji Lecha i Legii, wiedzą, że nienawiść tych pierwszych do drugich wzięła się z bezkarnej branki do wojska, do CWKS-u, przez dziesięciolecia, najlepszych piłkarzy ze wszystkich stron kraju. W Częstochowie doszło do długo tłumionej eksplozji.

Sportowo Lech, bez kontuzjowanych Teodora Napierały i Marka Skurczyńskiego, nie potrafił dotrzymać kroku znacznie silniejszej kadrowo Legii. Z powodu kolejnego (którego z kolei?) wstrząśnienia mózgu do szpitala szybko odwieziono Ryszarda Szpakowskiego.

I Lech przegrał aż 0:5. Już do przerwy było 0:3. Bramki strzelili: Marek Kusto 2 (24, 57), Mirosław Okoński (35), któremu długo później nie chciano wybaczyć tego gola, Adam Topolski (38), wcześniej piłkarz m.in. Warty Poznań, który zaskoczył strzałem z wolnego z 35 metrów swego szwagra Piotra Mowlika w bramce Lecha oraz Witold Sikorski (54). Wyżej, bo 6:0 Legia pokonała Kolejorza 6:0 w spotkaniu ekstraklasowym w 1956 roku na stadionie im. 22 Lipca w Poznaniu. 4 bramki strzelił wówczas dla gości Lucjan Brychczy w Częstochowie 1980 trener wojskowych. Do dzisiaj czekam na rewanż…

Andrzej Kuczyński

Następne mecze

Sobota 20.07 godz.20:00
Piast Gliwice
vs |
Lech Poznań
Piątek 26.07 godz.20:30
Lech Poznań
vs |
Wisła Płock

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
mail: lech@lechpoznan.pl
Biuro Obsługi Kibica

Chcemy, aby korzystanie z naszych stron było dla Ciebie przyjazne. W tym celu staramy się dopasować treści oraz prezentowane reklamy do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu gromadzonych za ich pośrednictwem danych osobowych przez nas i naszych partnerów. Przez dalsze, aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, wyraziłeś na to zgody.
Dowiedz się więcej >

Zamknij