2017-09-13 12:14 Mateusz Szymandera , fot. Archiwum Lecha Poznań

Trzydzieści dziewięć lat od debiutu w pucharach

Trzydzieści dziewięć lat mija od debiutu Kolejorza w europejskich pucharach. Poznaniacy 13 września 1978 roku zmierzyli się z niemieckim MSV Duisburg. 

Zespół prowadzony wówczas przez trenera Jerzego Kopę w sezonie 1977/78 zajął trzecie miejsce w rozgrywkach ligowych i wywalczył pierwszy, historyczny awans do europejskich pucharów, a konkretniej Pucharu UEFA. Losowanie dla niebiesko-białych nie było zbyt korzystne - w pierwszej rundzie trafili oni na MSV Duisburg. Co prawda był to dopiero drugi start niemieckiego klubu w europejskich pucharach. Drużyna z Duisburga był jednak wysoko notowana nie tylko w Bundeslidze, ale też w rankingu UEFA. Jak się później okazało całkiem słusznie. Wspomniany sezon był dla Niemców bardzo udany.

Pierwszy mecz poznaniacy rozegrali na wyjeździe, a spotkanie nie przebiegało po myśli lechitów, którzy już do przerwy przegrywali czterema bramkami. Ostatecznie ulegli aż 0:5. Wysokiej wygranej MSV Duisburg z perspektywy trybun przyglądało się 8 tys. kibiców. - Prowadziliśmy otwartą grę. W pewnym momencie trener postanowił zmienić taktykę na bardziej defensywną i "popłynęliśmy". Przy 0:0 mieliśmy sytuacje. Bramki mogli zdobyć Mirek Okoński i Romek Chojnacki. Nie wiem czy trener się przestraszył, ale postanowił nas cofnąć. Zanim to zrobiliśmy to było już 0:2 - wspomina po latach bramkarz Kolejorza, Piotr Mowlik.

W rewanżu lechici, którzy nie mieli większych szans na awans do kolejnej rundy, chcieli przede wszystkim zaprezentować się z dobrej strony. Rywali przyjęli na Stadionie im. 22 Lipca, na którym swoje spotkania rozgrywali na co dzień piłkarze Warty. Szkoleniowiec zdecydował się zagrać ofensywnie. Jego plan jednak szybko spalił na panewce. Niemcy już w 5. minucie wyszli na prowadzenie. Po trzydziestu minutach mieli już trzybramkową przewagę.

- Prowadziliśmy otwartą grę. W pewnym momencie trener postanowił zmienić taktykę na bardziej defensywną i "popłynęliśmy". Przy 0:0 mieliśmy sytuacje. Bramki mogli zdobyć Mirek Okoński i Romek Chojnacki. Nie wiem czy trener się przestraszył, ale postanowił nas cofnąć. Zanim to zrobiliśmy to było już 0:2 - wspomina po latach bramkarz Kolejorza, Piotr Mowlik.

Piłkarze Kolejorza nie zamierzali jednak odpuszczać. W 34. minucie Jerzy Kasalik zdobył historyczną, bo pierwszą w europejskich pucharach, bramkę dla Lecha. W ten sposób zapisał się na kartach historii tego klubu. W obecności 4 tys. kibiców na listę strzelców wpisał się także Mirosław Okoński. Jego bramka nie miała już jednak żadnego wpływu na przebieg rywalizacji. Trafienie "Okonia" z 83. minuty pozwoliło jedynie ustalić wynik rywalizacji na 2:5.

- Po pierwszym meczu wiedzieliśmy, że możemy liczyć na równorzędną grę. Czuliśmy, że możemy powalczyć z zespołem z Duisburga. W rewanżowym spotkaniu mieliśmy przewagę, ale co z tego skoro przegraliśmy wysoko. Rywale grali z kontrataku i robili to dobrze. My mieliśmy piłkę, a oni wykorzystywali sytuacje. W rzutach rożnych, jeśli pamiętam mieliśmy miażdżącą przewagę - jakieś 20:1 - mówi były golkiper poznańskiego zespołu.

MSV Duisburg bez większych problemów rozprawił się z Lechem. Wspomniany sezon był niezwykle udany dla Niemców. W drugiej rundzie pokonali oni po dogrywce enerdowski FC Carls Zeiss Jena, następnie rozprawili się bez większych problemów z francuskim RC Strasburg oraz węgierskim Honvedem Budapeszt. Zespół z Duisburga dotarł do półfinału Pucharu UEFA, w którym przegrał z późniejszym triumfatorem Borussią Mönchengladbach.

- To był bardzo silny zespół, który gdy już nas złapał, to nie zamierzał odpuszczać. Przegraliśmy, ale graliśmy otwartą piłkę. Przegraliśmy wysoko dwa mecze. Wynik jednak nie odzwierciedla tego, jak graliśmy. Mogę nawiązać do wtorkowego meczu Juventusu z FC Barceloną. Włosi przegrali 3:0, choć grali nieźle. Tak samo był z nami. Wiedzieliśmy, że to ważny mecz. Czuliśmy jest nie jest to zwykłe spotkanie ligowe. Presja związała nam nogi. Byliśmy debiutantem i zapłaciliśmy frycowe - zaznacza Mowlik.

13 września 1978

MSV DUISBURG - LECH POZNAŃ 5:0 (4:0)

Bramki: Jara (21), Worm (23), Alhaus (32), Worm (37), Burssers (88)
Żółte kartki: Skurczyński

MSV Duisburg: Schreiner - Fenten, Jakobs, Bregman, Dietz, Büssers, Jara, Fruck, Weber, Alhaus, Worm (62. Buttgereit)

Lech: P. Mowlik - Gut, J. Szewczyk, Barczak, Justek, Napierała, Kasalik, Skurczyński (43. Szpakowski), Z. Milewski, Chojnacki, Okoński

27 września 1978

LECH POZNAŃ - MSV DUISBURG 2:5 (1:4)

Bramki: Bussers (5), Worm (22), Fenten (30), Buttgereit (72), Worm (73) - Kasalik (34), Okoński (83)

Lech Poznań: P. Mowlik - Gut, Grześkowiak, Barczak, Justek, J. Szewczyk, Kasalik, Skurczyński (69. Napierała), Szpakowski (37. Z. Milewski), Chojnacki, Okoński

MSV Duisburg: Schreiner - Fenten, Jakobs, Bregman (22' Alhaus), Dietz, Fruck, Brocker, Büssers (67. Buttgereit), Jara, Weber, Worm

* na zdjęciu działacze Lecha od lewej: A. M. Filipowski, St. Komorniczak (w Duisburgu, wrzesień 1978)

Następne mecze

Niedziela 26.11 godz.15:30
Lech Poznań
vs |
Wisła Płock
Niedziela 03.12 godz.15:30
Piast Gliwice
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
 
mail: lech@lechpoznan.pl

Ta strona używa plików cookie (ciasteczek) niezbędnych do jej prawidłowego działania. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij