2017-09-13 08:05 Jan Rędzioch , fot. Archiwum Lecha Poznań

Teodor II Młodszy

W barwach Lecha grało tylko dwóch piłkarzy o imieniu Teodor. Obaj na trwałe zapisali się w dziejach poznańskiego klubu. Teodor Anioła do dziś pozostaje jego najlepszym snajperem w ekstraklasie, a jego imiennik – Napierała - drugim po Hieronimie Barczaku graczem z największą ilością występów w Kolejorzu. Obu łączy coś jeszcze - urodzili się w tym samym dniu – 4 listopada. Anioła w roku 1925, Napierała dwadzieścia lat później. Prawo serii dalej jednak nie działało i szkoda, że roczniki 1965 czy 1985 nie wydały kolejnego znakomitego Teosia.

Teodor Napierała, choć już dziś na dobre zasiedziały w stolicy Wielkopolski i mocno z nią związany, przyszedł na świat w Grodzisku Wielkopolskim. Mieszkał nieopodal stadionu miejscowej Dyskobolii, gdzie grał już jego starszy brat Aleksander. Piętnastoletniego chłopaka nie trzeba było przekonywać do piłkarskich treningów, wystarczająco mocno futbolem zaraził go brat. Jego pierwszym piłkarskim nauczycielem był Bronisław Nowaczyk, którego do dziś wspomina z ogromnym sentymentem i z dużą wdzięcznością. Nie zawsze pierwszy szkoleniowiec miał tak wielki wpływ na wychowanka, jak właśnie Nowaczyk.

To on nauczył Teosia umiejętności czytania gry, potrafił wydobyć techniczne umiejętności nie tylko do indywidualnych popisów żonglerskich, wprowadzić w zawiłości futbolu. W Grodzisku Napierała grał do końca sezonu 1964/65 i przeniósł się do najpopularniejszego w całej Wielkopolsce klubu, jakim był Lech. Zdolnego dwudziestolatka wypatrzył i polecił klubowi z Dębca znany działacz Sekcji Młodzieżowej Poznańskiego OZPN Janusz Matuszewski. Kolejorz właśnie awansował do II ligi, choć przybysz z Grodziska w eliminacjach do gry na zapleczu ekstraklasy wystąpić jeszcze nie mógł.

W niebiesko-białych barwach debiutował w 3. kolejce w zwycięskim (2:1) meczu z łódzkim Startem. Napierała wystąpił na bocznej obronie, w kolejnych spotkaniach grał nawet w ataku, ale w końcu trenerzy Zygfryd Słoma i Edmund Białas znaleźli dla niego miejsce w pomocy. Zdołał też zdobyć w przedostatnim meczu sezonu z Cracovią swego pierwszego gola dla Lecha, nie dającego jednak zwycięstwa, tak potrzebnego drużynie. To nie był dobry sezon dla Kolejorza, bo znów zakończył się spadkiem w trzecioligową otchłań.

Nastał czas prawdziwej huśtawki nastrojów piłkarzy i poznańskich kibiców – spadków i awansów. Ale w końcu wiosną 1972 roku Lech znów zawitał do ekstraklasy. Obok Janów - Kaczmarka, Dominy i Stępczaka, właśnie Napierała był tym, który przetrwał te wszystkie niepowodzenia niezmiennie w Lechu. Wówczas był już postacią niezastąpioną, kapitanem drużyny, rozgrywającym z prawdziwego zdarzenia i dobrym duchem zespołu. Z racji swojej niepozornej postury jeszcze w latach sześćdziesiątych Jan Kaczmarek nazwał go „Chudym”, kilka lat później koledzy nadali mu symptomatyczny przydomek „Profesor”.

W Kolejorzu rozegrał wiele ważnych i bardzo dobrych meczów. Najpierw z Lechem dokonał tak długo oczekiwanego awansu do ekstraklasy, potem zdołał ustabilizować sportowy poziom drużyny, aż wreszcie po świetnym sezonie 1977/78 awansować z Kolejorzem do europejskich pucharów, gdzie był pierwszym jego kapitanem. Rywalizacja w Pucharze UEFA z MSV Duisburg nie była zbytnio udana, ale marzenie o grze w europejskiej rywalizacji zostały wreszcie spełnione. Nie do końca zrealizował natomiast pragnienie zdobycia Pucharu Polski. To między innymi dzięki jego dobrej grze i ważnym bramkom Lech awansował do pierwszego w swoich dziejach finału tej imprezy. Napierała z powodu kontuzji nie mógł wystąpić w Częstochowie przeciwko Legii. Brak kapitana był aż nadto widoczny i Kolejorz przegrał sromotnie 0:5.

Za swój najlepszy występ uważa inaugurację ekstraklasy latem 1972 roku, kiedy do Poznania przybyła warszawska Legia naszpikowana reprezentantami Polski z Deyną, Ćmikiewiczem i Gadochą na czele, by łatwo ograć gospodarzy. Ku uciesze licznej rzeszy kibiców górą był jednak Lech. Na szczególne wyróżnienie zasłużył zdobywca jedynego gola Roman Jakóbczak i konstruktor wszelkich akcji ofensywnych – właśnie Napierała. Profesor nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu i zawsze stanowił o obliczu zespołu. Ta charakterystyczna postać z podwiniętymi powyżej łokci rękawami koszulki długie lata kierowała poznańską ekipą. W czasie swojej kariery trafił w Lechu na 12 szkoleniowców i każdy z nich stawiał zdecydowanie na niego, niezależnie, czy miał lat 20, czy już 34.

W Lechu rozegrał aż 406 oficjalnych spotkań, w tym 206 w samej ekstraklasie, 88 w II lidze i 81 w III, ponadto 2 wspomniane w Pucharze UEFA, 4 w Pucharze Ligi oraz 25 na szczeblu centralnym Pucharu Polski. Więcej w Kolejorzu grał tylko Hieronim Barczak – 435 razy. Także zdobytych przez niego goli uzbierała się całkiem pokaźna ilość – bo 57, z czego 17 w samej I lidze. Jedną z tych bramek – gol na 3:0 w meczu z ŁKS Łódź (6:0) - zdobył w wieku 33 lat i 317 dni, co długo stanowiło klubowy rekord. Dopiero niedawno pobił go Piotr Reiss, a jeszcze bardziej rekord ten wyśrubował Jacek Dembiński, który w zeszłym sezonie zdobył gola w wieku 37 lat i 115 dni.

Wielkim niespełnionym marzeniem Napierały pozostała gra w narodowych barwach. Dość pechowo dla siebie trafił na pokolenie wybitnych pomocników w polskiej lidze. Bogactwo wyboru cieszyło ówczesnego selekcjonera Kazimierza Górskiego, bo niemal w każdym ligowym zespole był jeden lub dwóch graczy o potencjale reprezentacyjnym, a często europejskim. Wielu z nich - jak Bula, Kopicera, Garłowski, Kasztelan czy „nasz” Jakóbczak - mogło zadowolić się tylko epizodami w reprezentacji. Napierale pozostało jedynie wspomnienie z juniorskiego powołania do kadry przez samego Antoniego Brzeźańczyka jeszcze w latach sześćdziesiątych. Nie doczekał się też męskiego potomka i swego boiskowego następcy, choć córka Małgosia sport uprawiała – gimnastykę artystyczną i biegi średniodystansowe.

Teodor Napierała nie tylko tworzył historię Lecha, ale po części sam nią był. Gdy trafił do kolejowego klubu, jego ówczesny prezes Wacław Drab publicznie wypowiedział się na temat konieczności powstania klubowego kompleksu z prawdziwego zdarzenia. Wówczas to wymyślono „Bułgarską”. Budowa przeciągała się, dla wielu trwała jednak zbyt długo. Profesor był jedynym graczem z tego okresu, który zdołał jeszcze na nowym obiekcie zagrać. Był to remisowy pojedynek Lecha z lubelskim Motorem w sierpniu 1980 – absolutna inauguracja stadionu przy Bułgarskiej i jednocześnie pożegnalny mecz Napierały w ekstraklasie. Faktycznie jego ostatnim występem w niebiesko-białych barwach było wyjazdowe spotkanie w PP z Pogonią Szczecin 10 września 1980, a uroczyście pożegnany został pół roku później przed meczem z Ruchem Chorzów.

Z klubu, rzecz jasna, nie odchodził. Pełnił w nim przez lata rozmaite funkcje – kierownika drużyny, trenera rezerw, asystenta 9 kolejnych trenerów pierwszego zespołu, a epizodycznie był nawet pierwszym szkoleniowcem. W tej ostatniej roli, trzykrotnie w zastępstwie Bronisława Waligóry w 1987 roku, okazał się niepokonany – raz zwyciężając i dwukrotnie remisując. W pamięci pozostały kolejne Mistrzostwa Polski, w których czterokrotnie uczestniczył z ławki trenerskiej, także pucharowe zmagania z takimi rywalami, jak Borussia Mönchengladnach, FC Barcelona, Panathinaikos Ateny, Olympique Marsylia czy IFK Göteborg.

Przyszedł jednak czas rozstania i podjęcie samodzielnej pracy w Wełnie Skoki, gdzie spędził kolejne 6 lat. Później jeszcze współpracował ze Stellą Luboń i w pełni zasłużenie odszedł na piłkarską emeryturę. Ale od futbolu nie ma urlopu. Napierała wciąż pozostaje członkiem Rady Trenerów Wielkopolskiego OZPN i uważnym obserwatorem piłkarskich wydarzeń. Kolejorza ma na zawsze w swoim sercu, bo inaczej być nie może. Za włożony trud i lata znakomitej gry wynagrodzili go poznańscy kibice i czytelnicy Gazety Wyborczej, desygnując do jedenastki 85-lecia Lecha. Duże wyróżnienie, na które w pełni zasłużył. Wcześniej wybrano go także do jedenastki 80-lecia Wielkopolskiego Piłkarstwa. Właśnie tacy zawodnicy, jak Napierała, a nie krótko występujący, nawet najwięksi gwiazdorzy, tworzą klubową historię i zyskują wdzięczność publiczności na wieki.

Jan Rędzioch

* tekst opublikowany w programie meczowym "Heeej Lech" z informacjami aktualnymi na moment publikacji artykułu.

Następne mecze

Niedziela 01.10 godz.18:00
Lech Poznań
vs |
Legia Warszawa
Piątek 13.10 godz.20:30
Jagiellonia Białystok
vs |
Lech Poznań

Polecamy

Newsletter

Zapisz się do newslettera

Więcej

KKS LECH POZNAŃ S.A.
ul. Bułgarska 17
60-320 Poznań

Infolinia biletowa:
602-368-268 (9:00-17:00)
602-368-369 (9:00-17:00)

Tel: 61 886-30-00
 
mail: lech@lechpoznan.pl

Ta strona używa plików cookie (ciasteczek) niezbędnych do jej prawidłowego działania. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczone w Państwa urządzeniu końcowym.

Zamknij